piątek, 12 października 2018

"Love & Luck" Jenna Evans Welch


Druga powieść autorki LOVE & GELATO

Wbrew wcześniejszym planom, a nawet własnej woli, Addie – zainspirowana przewodnikiem Irlandia dla złamanych serc – wyrusza na wyprawę po Szmaragdowej Wyspie, małym autem razem z bratem Ianem i jego irlandzkim kumplem Rowanem. Czy podróż przez zielone wzgórza, omszałe zamczyska i baśniowe lasy zagoi poranione serce?


Dzień dobry, przychodzę dziś do Was z drugą książką Jenny Evans Welch Love & Luck, nie spodziewałam się w ogóle, że wydawnictwo o mnie pomyśli i mi ją przyśle. 
Oczywiście czytałam Love & Gelato więc i tej pozycji byłam niezmiernie ciekawa. 

Zaczęłam czytać i się zawiodłam bo książka mnie jakoś nie wciągała, dialogi mnie nudziły. Sama sobie się dziwiłam, że tak reaguje. Na szczęście chyba tylko miałam słabszy dzień jeśli o czytanie chodzi, bo drugiego dnia nie mogłam się wprost od niej oderwać. 

Love & Luck to opowieść o  lecie, miłości, przyjaźni, przygodzie i dorastaniu. 
Najbardziej podobało mi się w jaki sposób zostały przedstawione relacje między rodzeństwem. Uwielbiałam czytać dialogi pomiędzy Ianem i Addi i to w jaki sposób naprawili relacje ze sobą. 

Autorka ma niezwykły talent do opisywania miejsc, znowu czytając o Irlandii mam niesamowitą chęć odwiedzić te wszystkie miejsca, nawet deszcz by mi nie przeszkodził. I myślę, że to byłaby świetna nauka dla mnie jeśli chodzi o kolor zielony. Do tej pory pamiętam jak kolega w podstawówce chciał pomalować liście, a ja uraczyłam go kredką, później nauczycielka krzyczała na niego "kto widział niebieskie liście!?" tak nie odróżniam tego koloru 🤣

Książkę jak najbardziej polecam,, jest to idealna pozycja na jesienne wieczory. 

Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie 
Data wydania: 19 września 2018
Seria: #GoYoung
Liczba stron: 280
Moja ocena: 4/5


czwartek, 11 października 2018

"Biuro M" Magdalena Witkiewicz Alek & Rogozniński


On - życiowy pechowiec. Czego się nie tknie, zamienia w katastrofę. Na szczęście, zawsze może liczyć na pocieszenie w kobiecych ramionach.

Ona - kiedyś całkiem ładna dziewczyna, dziś ukryta pod kilkoma warstwami szaroburych swetrów i strasząca wiecznie naburmuszonym wyrazem twarzy. Nie wierzy w miłość i związki. Jedynym mężczyzną w jej życiu jest pozbawiony męskości kot.

Oboje zaczynają pracę w biurze matrymonialnym, prowadzonym przez szefową z piekła rodem. I choć wydaje im się, że ich zajęcie będzie miłe, proste, a nawet nieco nudne, to szybko przekonują się, że kojarzenie par to wyjątkowo trudne zadanie. I że można przy nim nie tylko przeżyć przygody jak z filmu grozy, to jeszcze nabrać wątpliwości, czy w dzisiejszych czasach romantyzm to coś więcej niż tylko hasło w słowniku...


Dzień dobry, dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki Biuro M Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego. Jest to już druga książka napisana przez tych dwóch autorów, ich pierwsze dzieło Pudełko z marzeniami, mam za sobą i  bardzo mi się podobało. 
Co do Biura M jak ta książka mogłaby mi się nie spodobać skoro czytałam tam takie mądrości jak: 
"Kobiety są z raju, a faceci z dupy. Prawie wszyscy" 

Śmiałam się wiele razy, czytało mi się błyskawicznie. Uwielbiam styl pisania Rogozińskiego i Witkiewicz, a połączony razem jest jeszcze lepszy. Zresztą zbytnio nie wiem kto pisał, co, bo nie da się tego rozdzielić. 

Autorzy mieli fajny i ciekawy pomysł na powieść, cieszy mnie że mogłam wrócić do Miasteczka. 
Bohaterowie nietuzinkowi, świetne dialogi, szybko płynąca akcja. Super zakończenie, 
w końcu 
I 💗 Happy End!
Żywię ogromną nadzieje, że Witkiewicz & Rogoziński jeszcze nie raz napiszą wspólnie książkę, bo jestem dalej spragniona losów mieszkańców Miasteczka. 

Wydawca: Filia 
Data wydania: 9 maja 2018 
Liczba stron: 360
Moja ocena: 5/5 

niedziela, 7 października 2018

"Nie ma jak u mamy" Magdalena Witkiewicz


Tęskniliście za Milaczkiem? Młodą kobietą, która nieustająco poszukuje miłości swojego życia? Milenka, którą pokochały polskie czytelniczki wraca po dziesięciu latach!
Sprawdźcie co wydarzyło się przez ten czas u ekscentrycznej Zofii Kruk, jak potoczyły się losy Milaczka i na kogo wyrosła rezolutna sąsiadka zwana Bachorem.
Kiedy tak naprawdę zaczyna się kryzys wieku średniego, czy jedwabna piżama to odpowiedni strój by wystąpić przed własnym szefem i czy łatwo jest zwolnić nianię i wdrożyć „Projekt Matka” to tylko niektóre z wyzwań, przed którymi staną bohaterki bestsellerowej serii o Milence.
Po przeczytaniu tej książki zapragniesz przytulić wszystkich, których kochasz!
Magdalena Witkiewicz jak zwykle uroczo, mądrze i z humorem opowiada o kobietach i ich życiowych rozstajach. O sile, która w nich tkwi i o wielkiej potrzebie happy endu. Daje swoim czytelniczkom to, co najcenniejsze: PRZYJAŹŃ, WSPARCIE I NADZIEJĘ, że warto wierzyć w dobre zakończenie.


Dzień dobry, dzisiaj przychodzę do was z książka Magdaleny Witkiewicz Nie ma jak u mamy. Po przeczytaniu dwóch ostatnich książek Chrisa Cartera przyszedł czas na coś, co napełni mnie pozytywnymi myślami.
Wiecie, że ja książki Pani Magdy uwielbiam, prawda? Tak w zasadzie to na tym mogłabym tę recenzje skończyć, bo złego słowa nie przeczytacie, a wiecie że potrafię i takie napisać jak mi się coś nie spodoba.
Nie ma jak u mamy to już czwarta część z serii o nazwie Milaczek. Książka opowiada o dalszych losach Milaczka, minęło 10 lat, Milena ma męża, dwójkę dzieci z tymże mężem i bachora Zuzannę czyli pasierbicę. W tej części poznajemy trzy nowe osoby, Anielę, Kamilę i Edytę. Jak sam tytuł mówi, jest to też poniekąd pokazanie jakie stosunki bohaterki mają ze swoimi matkami. 
Książka ukazuje też jak kobiety radzą sobie na co dzień z dziećmi, pracą, obowiązkami, ogólnie rzecz biorąc jak sobie radzą z życiem.
Czytając kilka razy parsknęłam śmiechem, raz się wzruszyłam (a do łatwo wzruszających się nie należę). Milaczek kojarzy mi się trochę z Bridget Jones, przez ten przypadek z białą jedwabną bluzką 😁
 Książka spełniła moje oczekiwania, dostałam fajną ciepłą historie. Jak po każdej książce Pani Magdy zrobiło mi się cieplej na sercu. Książkę pochłonęłam w siedem godzin, ja wiem normalne to nie jest, ale ja już tak mam zamiast sobie dawkować przyjemności, ja pochłaniam je na raz.

Zastanawia mnie to, jakimi typami matek są Wasze mamy? Moja to zdecydowanie mama Anieli. Kochająca, wspierająca, no i dobrze wychowała swoje dzieci, 
a wierzcie mi na słowo z naszą piątką nie było jej łatwo 😉

Książkę jak najbardziej polecam, jeśli chcecie dostać pozytywną historie i nieco się ogrzać przy cieple z niej bijącym w chłodne jesienne wieczory, ta książka jest dla Was. 

I ❤️ Happy End! 

Wydawca: Filia 
Data wydania: 19 września 2018
Seria: Milaczek 
Liczba stron: 320 
Moja ocena: 5/5

wtorek, 2 października 2018

Podsumowanie czytelnicze września 2018

Hej! 
We wrześniu przeczytałam 9 książek: 






  1. Ostatni oddech, Robert Bryndza, 400 stron, 5/5⭐
  2. Geniusz zbrodni, Chris Carter, 392 stron, 5/5 ⭐
  3. Dziewczyna, która musi uciekać, Casey Watson, 304 stron, 4/5 ⭐
  4. Chemia naszych serc, Krystal Sutherland, 288 stron,4/5 ⭐
  5. Zostawiłeś mi tylko przeszłość, Adam Silvera, 420 stron, 4/5 
  6. Apartament w Paryżu, Guillaume Musso, 400 stron, 4/5⭐
  7. Kiedy wrócę, Agnieszka Lingas-Łoniewska, 304 stron, 3,5/5 ⭐
  8. Podpalacz, Wojciech Chmielarz, 368 stron, 3/5 ⭐
  9. The Upside of  Unrequited, Becky Albertalli, 336 stron, 5/5⭐

Razem 3 212 stron, co daje 107 stron dziennie. Mogę powiedzieć, że wracam do formy czytelniczej z przed wakacji. Jest to bardzo dobry wynik jeśli chodzi o wrzesień, tym bardziej, że chyba przez tydzień nie przeczytałam ani jednej strony, bo miałam niemoc czytelniczą. 
A u Was jak wyglądał wrzesień pod względem czytelniczym? 
Podzielcie się w komentarzach jak Wam szło czytanie. 





poniedziałek, 1 października 2018

"The Upside of Unrequited" Becky Albertalli


Seventeen-year-old Molly Peskin-Suso knows all about unrequited love—she’s lived through it twenty-six times. She crushes hard and crushes often, but always in secret. Because no matter how many times her twin sister, Cassie, tells her to woman up, Molly can’t stomach the idea of rejection. So she’s careful. Fat girls always have to be careful.

Then a cute new girl enters Cassie’s orbit, and for the first time ever, Molly’s cynical twin is a lovesick mess. Meanwhile, Molly’s totally not dying of loneliness—except for the part where she is. Luckily, Cassie’s new girlfriend comes with a cute hipster-boy sidekick. Will is funny and flirtatious and just might be perfect crush material. Maybe more than crush material. And if Molly can win him over, she’ll get her first kiss and she’ll get her twin back. 

There’s only one problem: Molly’s coworker Reid. He’s an awkward Tolkien superfan with a season pass to the Ren Faire, and there’s absolutely no way Molly could fall for him. Right?



Cześć Wam, dzisiaj przychodzę do Was z kolejną książką po angielsku
Znowu czytałam książkę Becky Albertalli The upside of Unrequited książka przedstawiona jest z punktu widzenia 17letniej Molly Peskin-Suso. Momo o niespełnionej miłości wie wszystko, w końcu była zauroczona dwadzieścia sześć razy. Jej siostra bliźniaczka Cassie nie ma tego samego problemu z dziewczynami, za każdym razem mówi Molly żeby zaryzykowała, ale ta boi się odrzucenia. 
Kiedy Cassie poznaje nową dziewczynę, jest szaleńczo zakochana, a Molly cierpi z powodu samotności. Na szczęście nowa miłość Cassie, ma przystojnego przyjaciela Willa, może to on skradnie pierwszy pocałunek Molly? 
Jest jeszcze Reid, współpracownik Molly, zakręcony fan Tolkiena. 
Nie ma opcji żeby Momo się w nim zakochała, prawda? 

Książka bardzo, ale bardzo mi się podobała. Przeczytałam ją w dwa dni. 
Świetne relacje siostry miały z matkami czy z młodszym braciszkiem. 
Czasem chciałam wejść do książki i powiedzieć Momo żeby wyluzowała, albo po prostu ją przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. 

Co ja mogę więcej napisać?
Ja po prostu kocham książki Becky 💜
Polecam jak najbardziej, dla rozrywki na jesienne wieczory 

Wydawca: Balzer + Bray 
Data wydania: 11 kwietnia 2017
Liczba stron: 352
Moja ocena:5/5



piątek, 28 września 2018

"Podpalacz" Wojciech Chmielarz


W zimową noc w willi na Ursynowie wybucha pożar, w którym ginie biznesmen, a jego żona, celebrytka, zostaje ciężko poparzona. Przez chwilę wygląda to na nieszczęśliwy wypadek. Przez krótką chwilę.

Sprawę prowadzi komisarz Mortka, przenikliwy człowiek w prestiżowej komórce policji, która potrafi doszczętnie zrujnować życie osobiste. Tao z pozoru proste dochodzenie coraz bardziej się gmatwa i niepostrzeżenie zaczyna pogarszać i tak już trudne relacje komisarza z byłą żoną.

Czy Mortce uda się rozwiązać sprawę, zanim dojdzie do kolejnej tragedii? Jaki cel ma podpalacz? Dlaczego wybiera akurat te, a nie inne domy? A może zależy mu na konkretnej osobie, a pozostałe podpalenia mają odwrócić uwagę? Czy aby wyegzekwować sprawiedliwość, komisarz naciągnie granice prawa?




Dzień dobry, dzisiaj przychodzę z książka autora z którym ja jeszcze nigdy do czynienia nie miałam. Na istagramie oczywiście kilka osób bardzo polecało twórczość Chmielarza nie raz, więc i ja się skusiłam. 
Oczywiście nie wiedziałam, że jest to seria biorąc tę książkę z biblioteki, na szczęście jest to pierwsza część, więc komisarza Mortkę mogłam poznać od początku. 

Jeśli chodzi o książkę to aż tak bardzo mnie nie wciągnęła. Sprawa do rozwiązania ciekawa, nie powiem że nie. Komisarza nawet polubiłam, bo pierwszy raz nie jest to alkoholik z własnymi wielkimi problemami egzystencjalnymi. Problemy ma, ale nie jakieś straszne, sprawie oddaje się bez reszty, ale nie udaje jakiegoś robocopa który to spać nie pójdzie tylko po tysiącu kawach i kilku nie przespanych nocach próbuje rozwiązać sprawę. Nawet bardzo nie przeklinał i nie jest jakimś wielkim gburem.
Do Mortki nic nie mam, ale Kochana jak bym złapała za fraki to nie puściłabym gnoja, oj damskich bokserów to ja nienawidzę i mam szczerą nadzieje, że w dalszych książkach przytrafi mu się coś złego. 

Podsumowując książka podobała mi się, chociaż mam wrażenie, że czegoś mi w niej brakowało. Z pewnością sięgnę po dalsze losy, bo może tam dostane "to coś" czego brakowało mi w tej części.

Data wydania: 17 stycznia 2018 
Wydawca: Marginesy 
Liczba stron: 367
Moja ocena: 3/5

środa, 26 września 2018

"Kiedy wrócę" Agnieszka Lingas-Łoniewska


Mateusz wyjeżdża na Podkarpacie i tam spotyka dziewczynę, która skrywa koszmarną tajemnicę. Kosma nie może wybaczyć sobie tego, co się stało i odsuwa się od Matyldy. Wojtek i Ewelina wyjeżdżają z Rokietnicy, a Leon i Weronika stają przed bardzo poważnym wyborem. Znowu niewyjaśnione, zadawnione spory zdają się wpływać na życie młodych ludzi, a tajemnice z przeszłości nadal ciążą nad bohaterami niczym okrutne widmo sprzed lat. Czy miłość jest na tyle mocna, że poradzi sobie z ludzką nienawiścią i złem w czystej postaci?


Dzień dobry, dzisiaj przychodzę do Was z książką Kiedy wrócę Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, już wcześniej czytałam książki autorki i mi się podobały. Nie inaczej było tym razem, historia łapie za serce i trzyma za nie do końca. 
Nawet ja na ogół nie wzruszam się, a jednak kilka łez poleciało na prawie, że ostatnich wydarzeniach. 
Książki autorki niezwykle mnie wciągają, są pisane przystępnym językiem dla każdego. Bohaterowie mają niezwykle dobry gust muzyczny, jeśli o mnie chodzi to mam podobny. 

Jedynie do czego mogę się przyczepić, to nie wiedziałam że jest to druga część i co jakiś czas było nawiązanie do zdarzeń z pierwszej części, a ja nie wiedziałam o co chodzi i to mnie denerwowało. Domyślam się, że było to planowane żeby czytelnik sięgnął również po pierwszą część. Jeśli o mnie chodzi, udało się gdyż jak tylko będę miała okazję to po pierwszą część  sięgnę w pewnością. 
Może nie denerwowało mnie to, ale trochę mi się śmiać chcę jak tak młodzi ludzie rozmawiają cały czas o uczuciach, niemal jak w jakiś romantycznych filmach. Przecież normalnie tak nie jest, tym bardziej faceci nie są raczej skłonni rozmawiać o uczuciach, a tu proszę mówią o nich cały czas. 


Wydawca: Novae Res
Data wydania: 18 kwietnia 2018
Seria: Kiedy...
Liczba stron: 304
Moja ocena: 4/5


poniedziałek, 24 września 2018

"Apartament w Paryżu" Guillaume Musso


Sztuka jest kłamstwem, które mówi prawdę. 

Paryż, pracownia malarska ukryta w pełnym zieleni zaułku. Madeline właśnie ją wynajęła, żeby odpocząć i cieszyć się samotnością. W wyniku nieporozumienia w to samo miejsce trafia Gaspard, młody pisarz ze Stanów Zjednoczonych, który chce w spokoju popracować nad nową książką. Los skazuje tych dwoje wrażliwych samotników na dzielenie jednej przestrzeni życiowej. 

Pracownia należała do słynnego artysty, Seana Lorenza; we wnętrzu wciąż widać jego fascynację kolorami i światłem. Pogrążony w smutku po śmierci syna malarz zmarł rok wcześniej, pozostawiając po sobie trzy obrazy, które wkrótce przepadły bez wieści. Madeline i Gaspard, zafascynowani geniuszem i zaintrygowani tragicznym losem poprzedniego lokatora, postanawiają połączyć siły, aby odzyskać te niezwykłe malowidła. 

Zanim odkryją sekret Seana Lorenza, będą musieli zmierzyć się z własnymi demonami, a prowadzone przez nich śledztwo na zawsze odmieni ich życie



Dzień dobry, dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki Guillaume Musso Apartament w Paryżu, kto jest ze mną nie od dziś ten wie, że po ostatniej książce Musso byłam dość sceptycznie nastawiona do tej lektury. Całe szczęście miło się zaskoczyłam, gdyż książka mnie wciągnęła do reszty, no może trochę początek nieco mi się dłużył, ale im dalej tym lepiej. Po zaczęciu czytania dopiero zauważyłam na goodreas, że są to dalsze losy Madeline. Nie mam pojęcia co działo się w pierwszej części, ale już mogę Wam powiedzieć, że to absolutnie nie koliduje z przeczytaniem tej części, a tamtej nie. 

Książka bardzo ciekawa, trochę znany już mi schemat pisania Musso, ale udany. Tym razem mam mniej rzeczy do których mogłabym się przyczepić. Trochę mi się śmiać chcę, że postronne osoby zabrały się za rozwiązanie sprawy zagnięcia obrazów i idzie im to tak łatwo. Wszyscy z nimi rozmawiają, nikt nie robi problemów to jest dla mnie dziwne. 
Ponadto mam wrażenie, że czasem mogłoby być mniej tekstu, bo momentami mnie nudził. 
Jeśli mam być szczera trochę zadziwiło mnie zachowanie dwójki głównych bohaterów na końcu. Nie chcę pisać o co dokładnie chodzi, bo nie chcę spoilerować, a kto czytał ten wie o co mi chodzi. Z jednej strony rozumiem dlaczego podjęli taką decyzję, a z drugiej dziwię im się. 

Ogólnie rzecz biorąc książkę zaliczam na plus i polecam jak najbardziej! 
Myślę, że ja będę czytała kolejne książki autora jak zostaną u nas wydane. 


Wydawca: Albatros
Data wydania: sierpień 2018
Liczba stron: 400
Tytuł oryginalny: Unn appartement a Paris
Moja ocena: 4/5


czwartek, 13 września 2018

"Zostawiłeś mi tylko przeszłość" Adam Silvera



Griffin cierpi na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Uwielbia Harry’ego Pottera i liczby parzyste. Theo jest fanem Gwiezdnych wojen i wierzy w światy równoległe. W którymś z nich na pewno wciąż żyje. W którymś z nich obaj nadal są szczęśliwi. Jednak nie w tym.


Tworzyli parę idealną. Bajka skończyła się, gdy Theo wyjechał na studia do Kalifornii i poznał nowego chłopaka. Tam też wydarzył się tragiczny wypadek, który zmienił wszystko.

Życie Griffina w jednej chwili przeistoczyło się w równię pochyłą. Jedyne, co mu zostało, to żal i sekrety. Na domiar złego, jego ból jest w stanie zrozumieć tylko Jackson – nowy chłopak Theo z Kalifornii.

Żeby budować jakąś przyszłość, Griffin musi stawić czoło przeszłości. Przeszłości, która wydarzyła się naprawdę, a nie tej, którą chciałby pamiętać.

Adam Silvera stworzył wzruszającą opowieść o miłości, stracie i żalu.




Witam Was! 
Dzisiaj przychodzę do Was z książką Adama Silvera Zostawiłeś mi tylko przeszłość, dosłownie przed chwilą skończyłam ją czytać i sama do końca nie wiem czy jest to dobry pomysł żebym pisała recenzję świeżo po skończeniu czytania, bo tak do końca sama nie wiem co mam myśleć o tej historii. Czytałam wcześniej książki Silvera i sami wiecie, że oceniałam je na 3/5 bo coś mi nie pasowało. 
Nie czytałam wcześniej żadnej opinii, bo chciałam sobie wyrobić własne zdanie o tej książce. Jedno jest pewne książki Adama za każdym razem łamią mi serce, nie są to lekkie książki z happy end'em, za każdym razem poruszany jest temat dwojga homoseksualistów. Cieszę się, że w Polsce w końcu takie książki zostają wydawane.  

W tej opowieści poznajemy Griffina, który cierpi po śmierci swojego byłego chłopaka Theo. Chłopak jest w głębokiej żałobie, ciężko przeżywa stratę swojej pierwszej miłości. Na domiar złego zanim Theo zmarł miał nową miłość, Jacksona i to z nim spędził swoje ostatnie chwile.
Polubiłam Gryffina, razem z nim przeżywałam stratę Theo, razem z nim cierpiałam i razem z nim próbowałam dojść do siebie. Rozumiem jego nerwicę natręctw, bo sama mam ten sam problem, może nie w takim stopniu jak on, ale wiem co to znaczy rozmawiać z mamą i jednocześnie liczyć kwiatki na parapecie (jest ich 8) za każdym razem jest ich tyle samo, a ja wciąż je liczę, nie tyczy się tylko kwiatków, ale nie o tym chciałam pisać. 
W streszczeniu mamy napisane, że tylko Jackson rozumie Gryffina jednak ja nie rozumiałam jego postępowania, Wade dobrze go podsumował mówiąc mu, że jest egoistą. Właśnie jeśli chodzi o Wade mam niedosyt, czuje że autor nie poświęcił mu tyle czasu ile powinien. Wydaje mi się, ze była to jedyna nastoletnia postać podchodząca do ostatnich wydarzeń rozsądnie, czuje że autor go nie docenił, zdecydowanie jest to moja ulubiona postać. 

Czy polecam? 
Jak najbardziej, polecam osobom które lubią historię o stracie miłości i bólu opowiedziane w prawdziwy sposób. Bądź też po prostu mają ochotę sobie popłakać. 

Wydawca: Czwarta Strona 
Data wydania: 5 września 2018 
Tytuł oryginalny: History Is All You Left Me 
Liczba stron: 420
Moja ocena: 4/5

wtorek, 11 września 2018

"Chemia naszych serc" Krystal Sutherland


Henry Page nigdy nie był zakochany. Jako beznadziejny romantyk, wyobraża sobie to słynne kołatanie serca, miłość w stylu „nie mogę jeść, nie mogę spać” i ma nadzieję na właśnie taki obrót wydarzeń – mimo że jeszcze żadna z tych rzeczy mu się nie przytrafiła. Zamiast tego był szczęśliwy skupiając się na swoich ocenach, dostaniu się do college’u z Ligi Ivy i w końcu na zostaniu redaktorem szkolnej gazetki. Ale wtedy, do jego klasy weszła Grace Town i Henry już wiedział, że od tego momentu wszystko zacznie wyglądać inaczej.

Grace zdecydowanie nie jest typem wymarzonej dziewczyny Henry’ego – chodzi z laską, nosi męskie, za duże ciuchy i wygląda tak, jakby rzadko widywała się z prysznicem. Ale kiedy Grace i Henry zostają wybrani, aby razem pracować nad szkolną gazetką, chłopak z dnia na dzień czuje się coraz bardziej zauroczony. To oczywiste, że Grace coś się kiedyś przytrafiło, ale to sprawia, że dla Henry’ego jest jeszcze piękniejsza. Nie chce niczego więcej niż pomóc się jej poskładać na nowo


Cześć Wam, dzisiaj przychodzę z książką Chemia naszych serc Krystal Sutherland, po przeczytaniu Prawie ostatecznej listy najgorszych koszmarów ja po prostu musiałam poznać i tę historię. 

Skończyłam ją czytać wczoraj i w sumie sama nie wiem co mam o niej myśleć. Podobała mi się, owszem. Na plus jak dla mnie były dialogi między Henrym a jego rodzicami czy siostrą. Takie wyluzowane, ale tak na prawdę była to poważna rozmowa, ich rozmowy przyprawiały mnie o uśmiech.Czy relacje między Murray'em a Lolą, taka przyjaźń nie zdarza się na co dzień. 

Książka opowiada o tym czym jest miłość i toksyczne relacje. 
Kilka razy czytając miałam uczucie: "nie to nie wyjdzie", ale dobrze bo przecież w realnym życiu tak jest, popełniamy błędy żeby być mądrzejszym na przyszłość. 

Henry to główny bohater i jednocześnie nasz narrator książki. Zauroczył mnie swoją naiwnością, głupotą, poczuciem humoru i miłością do Harrego Pottera. 


Jeśli chodzi o Grace, rozumiem że cierpiała i cierpi do tej pory, ma okropne przeżycie za sobą, ale nawet to nie daje Ci powodu i usprawiedliwienia do krzywdzenia innych ludzi. 

Książka mi się podobała, z pewnością polecę ją nastolatkom jak i starszym czytelnikom którzy lubią młodzieżowe książki. 

Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie 
Data wydania: 26 października 2016
Seria: #GOYOUNG
Tytuł oryginalny: Our Chemical Hearts 
Liczba stron: 256
Moja ocena: 4/5 

poniedziałek, 3 września 2018

"Ostatni oddech" Robert Bryndza


Idealna randka, która zamienia się w koszmar.
Na śmietniku zostaje znalezione ciało dziewczyny. Choć detektyw Erika Foster zjawia się na miejscu jako jedna z pierwszych, to nie jej zostaje przydzielona sprawa morderstwa. 
Wciąż walcząc o miejsce w zespole śledczym, Foster i tak angażuje się w dochodzenie. Szybko odkrywa powiązania ze sprawą zabójstwa sprzed czterech miesięcy. Wtedy również ktoś porzucił zwłoki kobiety w podobnym miejscu. Dodatkowo obie ofiary miały identyczne rany.
Wszystko wskazuje na to, że chowający się za fałszywymi tożsamościami morderca śledzi i wabi swoje ofiary korzystając z Internetu. Erika musi więc znaleźć człowieka, który zdaje się mieć tysiące twarzy, a żadna z nich nie jest prawdziwa. 

Tymczasem zostaje porwana kolejna dziewczyna. Foster i jej zespół muszą ją znaleźć, zanim zabójca zrealizuje swój upiorny, sadystyczny plan.




Witam Was! 
Dziś przychodzę do Was z książką Ostatni oddech jednego z moich ulubionych autorów, Roberta Bryndzy. Wiecie jak się ucieszyłam gdy zobaczyłam wiadomość od wydawnictwa Mroczna Strona, Filia, że kolejna część o Erice Foster zostanie wydana w sierpniu, a nie w styczniu jak bywało dotychczas. Czekać na kolejną część rok to trochę słabo widząc, że za granicą mają kolejne 3 wydane i mogą się cieszyć dalszymi losami Eriki. 

Ja książki Bryndzy uwielbiam i nie będzie to chyba dla nikogo żadna nowość.
 Przeczytałam czwartą już część losów o Erice Foster i  podobała mi się jeszcze bardziej. Ta seria robi się lepsza z książki na książkę. 
Książka spodobała mi się jeszcze bardziej ze względu na to, że sprawca był znany tak jakby od początku. Spodobał mi się ten zabieg wprowadzony przez autora. 
Ostatni oddech zaczęłam czytać i przepadłam, połknęłam historię w ciągu dwóch dni. Erika jak zawsze jest zdeterminowana żeby znaleźć zabójce młodych kobiet, nie patrzy komu się narazi, byle by rozwiązać sprawę. 

Kocham książki Roberta, już nie mogę się doczekać kolejnych części w Polsce. 
Przeczytam je na pewno. 
Czy polecam? 
Oczywiście, że tak, polecam z całego serca wielbicielom kryminałów. 


Wydawca: Filia 
Data wydania: 22 sierpnia 2018 
Tytuł oryginalny: Last Breath
Seria: DCI Erika Foster
Liczba stron: 400
Moja ocena: 5/5


"Love & Luck" Jenna Evans Welch

Druga powieść autorki LOVE & GELATO Wbrew wcześniejszym planom, a nawet własnej woli, Addie – zainspirowana przewodnikiem Irland...