poniedziałek, 1 stycznia 2018

Podsumowanie czytelnicze roku 2017


Na rok  2017 wymyśliłam sobie wyzwanie, że przeczytam 100 książek, stworzyłam swój hasztag na instagramie #100bookchallengekaroczyta  Pomyślałam, że dam rade skoro w 2016 udało mi się przeczytać 81 książek, więc co to takiego przeczytać o 19 więcej. Udało mi się spełnić moje własne wyzwanie, ale lekko nie było. Szczególnie w grudniu gdzie czasu w nadmiarze nie miałam przez świąteczne sprzątanie i szykowanie. Dlatego też w roku 2018 nie biorę udziału w żadnym czytelniczym wyzwaniu bo mi się najzwyczajniej odechciało. Czytać będę dalej i zapisywać co czytałam ale bez spiny, bo nie na tym polega czytanie. Później nie odczuwałam już satysfakcji i przyjemności z czytania tylko kalkulowanie od listopada ile jeszcze muszę przeczytać żeby dobić do setki. 
Co będę czytała w 2018 jeszcze nie mam pojęcia, nie mam planów ani nic takiego. Po prostu będę czytała to na co mam ochotę w danej chwili. 

Przeczytałam 100 książek co daje 35 955 stron. 
Najgrubszą książką był "Harry Potter i Zakon Feniksa" J.K Rowling 949 stron. 
A najcieńszą "Ciapek" Wandy Szymanowskiej z liczbą stron 28. 

Poniżej wklejam zdjęcia książek, które przeczytałam w tym roku. 
Życzę Wam zaczytanego 2018! 



 

 

 

 

sobota, 30 grudnia 2017

Czytelnicze podsumowanie grudnia

Czas na kolejne podsumowanie czytelnicze miesiąca. 
W grudniu przeczytałam 15 książek: 















1. "Pudełko z marzeniami" Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński, 350 stron, 5/5 gwiazdek 
2. "Ciapek" Wanda Szymanowska, 30 stron, 5/5 gwiazdek 
3. "Lardżerka" Wanda Szymanowska, 126 stron, 4/5 gwiazdek 
4. "Pensjonat pod świerkiem" praca zbiorowa, 312 stron, 2/5 gwiazdek 
5. "Wieczór taki jak ten" Gabriela Gargaś, 374 stron, 5/5 gwiazdek 
6. "Wszystko wina kota" Agnieszka Lingas-Łoniewska, 360stron, 5/5 gwiazdek 
7. "Ale Siódmego Anioła" Renata Kosin, 380 stron, 3/5 gwiazdek 
8. "Wędrowne ptaki" Karolina Wilczyńska, 316 stron, 4/5 gwiazdek 
9. "Zakochaj się Julio" Natalia Sońska, 301 stron, 4/5 gwiazdek 
10. "Duchy Jeremiego" Robert Rient, 296 stron, 5/5 gwiazdek 
11. "Do trzech razy śmierć" Alek Rogoziński, 328stron, 4/5 gwiazdek 
12. "Cud chłopak" R.J. Palacio, 416 stron, 5/5 gwiazdek 
13. "Smak świeżych malin" Izabela Sowa, 192 stron, 5/5 gwiazdek 
14. "Cierpkość wiśni" Izabela Sowa, 215 stron, 5/5 gwiazdek 
15. "Herbatniki z jagodami" Izabela Sowa, 224 stron, 5/5 gwiazdek


Razem 4 220 stron, co daje 136 stron dziennie. Nie było tak źle, zważając na święta. Brawo JA!
 Podsumowanie dodaje już dziś bo przyjaciółka przyjeżdża na Sylwestra dzisiaj więc raczej nie przeczytam już ani jednej książki w tym miesiącu. 


czwartek, 28 grudnia 2017

"Cudowny chłopak" R.J. Palacio


Wzruszająca opowieść o walce dziecka z przeciwnościami losu. August urodził się ze zniekształconą twarzą. W wieku 10 lat po raz pierwszy idzie do szkoły, gdzie styka się z nietolerancją i ostracyzmem kolegów. Pogoda ducha i wewnętrzna siła sprawiają jednak, że chłopiec pokonuje kolejne trudności i zdobywa uznanie otoczenia.

Zapadająca w pamięć opowieść o dobroci, odwadze i inności 
Kirkus Reviews



Witam Was, dzisiaj przychodzę z książką "Cudowny chłopak" R.J. Palacio, przyznam się szczerzę, że nie zdawałam sobie sprawy, że istnieje książką. Pierwszą styczność z tym tytułem miałam w kinie, zwiastun mnie zaintrygowałam i już wiedziałam, że chcę na obejrzeć film. Później wydawnictwo Albatros wysyłało znanym blogerom książkowym właśnie tę książkę w prezencie pod choinkę. Jak zobaczyłam, że istnieje książka, nie było zmiłuj, musiałam ją mieć! Książkę dostałam w prezencie od siostry i bałam się zacząć czytać z obawy, że zaraz ją skończę i co będzie dalej? 
Książka opowiada historię dziesięcioletniego Augusta Pullmana, który w wyniku złączenia się sobą dwóch bardzo rzadkich genów rodzi się ze zdeformowaną twarzą. Lekarza nie dają mu szans na przeżycie doby. Chłopiec nie dość, że przeżył to jak każdy mały chłopiec uwielbia jeździć na rowerze, jeść lody czy ma fioła na punkcie Gwiezdnych Wojen. Przez to, że urodził się taki a nie inny przez całe swoje dotychczasowe życie mama uczyła go w domu. Niestety wiedza jego rodzicielki przestaje wystarczać i czas żeby August poszedł do szkoły. Jest to bardzo trudna decyzja dla jego rodziców jak i jego samego. Chłopiec boi się jak zareagują inne dzieciaki na jego wygląd, bo pomimo dwudziestu siedmiu operacji jego twarz nie wygląda najlepiej. Jak zmieni się życie Augusta po pójściu do szkoły? 
"Wonder" a w Polsce znany jako "Cud chłopak" czy teraz przez film "Cudowny chłopak" to historia dzięki której, spojrzymy nieco inaczej na różne sprawy. Prosta historia, a jednak emocjonalna. 
Historia opowiadana jest z punktu widzenia kilku osób, Augusta, jego siostry, czy też osób które znajdują się w jego otoczeniu. Zabieg ten był bardzo ciekawym pomysłem, bo możemy się dowiedzieć jak Auggie widzi sam siebie, czy też jak widzi go jego siostra, która całe życie żyła w cieniu młodszego brata. 
"Cudowny chłopak" to jednak pozytywna książka. Pomimo takiej a nie innej historii, poprawia humor. Ja w zasadzie książkę przeczytałam w jeden dzień, bardzo szybko i dobrze mi się ją czytało. Historia chłopca z niekształconą twarzą mnie oczarowała i wciągnęła od pierwszej strony. Czy polecam? Oczywiście! 

Data wydania: 21 maja 2014
Liczba stron: 416
Wydawca: Albatros
Moja ocena: 5/5

A tutaj macie link do filmu, który wchodzi do kin już 19 stycznia. 



czwartek, 21 grudnia 2017

"Duchy Jeremiego" Robert Rient


Tego głosu dziecka, mówiącego o Zagładzie, nie da się już zapomnieć. Przejmująca powieść o odkrywaniu własnej tożsamości i mierzeniu się ze stratą.

Robert Rient – autor głośnego „Świadka” – powraca z niezwykłą powieścią.

„Duchy Jeremiego” to przejmująca narracja dwunastolatka, konfrontującego się z chorobą mamy i własnymi demonami. Nie było w polskiej prozie powieści, która mierząc się z tematem rodzinnych upiorów, wybrzmiewa głosem tak świeżym i przejmującym. „Duchy Jeremiego” to portret rodziny uwikłanej w historię Zagłady, ale przede wszystkim kameralna, intymna opowieść o nadwrażliwym chłopcu, doświadczającym jednego z najtrudniejszych momentów w życiu każdego człowieka – odchodzenia mamy. Literatura dowodząca pisarskiej dojrzałości i wrażliwości. Napisana niepokojącą, naiwną frazą, nad którą autor ma pełną kontrolę.

Powieść o duchach, które nie pozwalają zasnąć. O tym, że przeszłość jest zamieszkana i ma moc przywoływania zmarłych. O spotkaniu z przodkami i życiu, z którego znika pamięć oraz przyszłość. Pozbawiona fałszywych tonów, bolesna i zatrzymująca na długo historia, którą Robert Rient dowodzi, że jest jednym z najodważniejszych i najciekawszych pisarzy młodego pokolenia.



Pierwszy raz miałam do czynienia z książką Roberta Rienta, powiem Wam że w sumie okładka mnie przyciągnęła, więc postanowiłam dać jej szansę. Jakie było więc moje zdziwienie gdy zobaczyłam, że sama Katarzyna Nosowska poleca książkę słowami: "Kiedy jako mocno już dojrzali ludzie, uświadamiamy sobie, że głęboko pod warstwami doświadczeń, niezmiennie mieszka w nas dziecko, które rozpaczliwie domaga się uwagi – ignorowanie go staje się niemożliwe. "Duchy Jeremiego" sprawiły, że chciałabym Roberta Rienta prosić, by odpytał dziecko we mnie, z jego potrzeb i marzeń, by mogło wreszcie dorosnąć i żyć szczęśliwie." Katarzyna Nosowska to moja guru od jakiś dwunastu lat i bardzo mądra z niej kobieta, to wiedziałam że na książce się nie zawiodę. I miałam całkowitą rację, książkę pochłonęłam w ciągu jednego dnia. Chciałam się dowiedzieć co będzie dalej z Jeremim, czy jego mama wyzdrowieje jakimś cudem. Ogólnie co będzie dalej? Zaskoczyło mnie zakończenie, myślałam że książka skończy się nieco inaczej, ale co do czego jestem usatysfakcjonowana. Jedynie co mi przeszkadzało, a raczej zastanawiało przez cały czas było, jakim cudem dwunastolatek mógł sprzedawać trawkę? Jak dla mnie Jeremi bardziej pasował mi na wiek 14/15 lat coś koło tego. Albo ja jestem naiwna i nie wiem jakie teraz są dzieci, albo autor troszkę przesadził. 
Książka bardzo mi się podoba i mam nadzieje kiedyś nabyć papierową wersję na własność. No i na pewno poznam resztę twórczości autora, to jest już pewne na sto procent. Książkę polecam z całego serducha. 
Wiem, że recenzja taka byle jaka i troszkę krótka, ale piszę ją na świeżo i jeszcze nie potrafię pozbierać myśli, a wiem że jak nie napiszę jej teraz to jutro nie będę miała na to czasu. 

Data wydania: 27 września 2017 
Liczba stron: 296
Wydawca: Wielka Litera
Moja ocena: 5/5 


środa, 20 grudnia 2017

"Zakochaj się, Julio" Natalia Sońska


Natalia Sońska zabierze nas do otulonych zimową scenerią Krakowa i Zakopanego. Piękna, wzruszająca opowieść o miłości, dla której inspiracją była klasyczna bajka o księżniczce na ziarnku grochu… Bo prawdziwą księżniczką jest bohaterka, której szlachetne i dobre serce zwycięży nad dwulicowością i fałszem innych.

Julia jest nauczycielką w jednym z krakowskich liceów. Jest młodą, ambitną kobietą, która ze wszystkich sił pragnie zarazić uczniów sympatią do matematyki, niestety – bezskutecznie. Mimo oporów młodzieży dotyczących samego przedmiotu, Julia ma z nimi wspaniały kontakt, potrafi trafić do nich życiowymi radami, a oni dzięki temu traktują ją jak starszą koleżankę, szanując jednocześnie jako nauczycielkę. Dziewczyna ma bowiem złote serce – jest w stanie zrobić dla swoich wychowanków wszystko, nawet narazić własną reputację!

Jakub jest deweloperem. Jego firma prężnie się rozwija, on realizuje się życiowo, ma narzeczoną, Dagmarę, która wydaje się być idealną partnerką dla niego – wysoko postawioną, z pozoru wychowaną młodą damą, której na pierwszy rzut oka nie brak dobrych manier. Jakub jednak czuje pewien niedosyt. Coś w jego życiu nie jest takie, jak być powinno, czuje pustkę i wciąż szuka życiowego spełnienia. Ma wrażenie, że wszystko w jego życiu to przyzwyczajenie.

Czy przypadkowe spotkanie tych dwojga na jednym z górskich szlaków sprawi, że ich życiowe drogi zejdą się na zawsze? Czy można odnaleźć w realnym życiu prawdziwą księżniczkę?

Morał z tej bajki może być tylko jeden – jeśli człowiek szuka szczęścia, zawsze je odnajdzie…



Wczoraj w nocy skończyłam czytać "Zakochaj się Julio" pierwszy raz czytałam książkę pani Natalii i sama nie wiedziałam czego się spodziewać. Szczerze mówiąc zaczęłam czytać ją w ciemno, bo wcześniej nawet nie zobaczyłam o czym jest. Zobaczyłam okładkę i stwierdziłam, że przeczytam. 
Nie będę pisała o czym książka jest, bo to jest już zrobione wyżej, ja tylko napisze czy mi się podobało czy nie. Tak na prawdę mam pustkę w głowie od wczoraj i nie wiem jak się za tą recenzję zabrać. 
Ogólnie książka mi się podobała tylko jedno mnie denerwuje, a mianowicie dlaczego Julia od razu nie poszła do Jakuba i nie powiedziała mu o co chodzi. Dała się zaszantażować temu dupkowi Darkowi, i tylko kłopoty z tego były. Czasem wkurza mnie taka naiwność u kobiet, ale chyba taka już ich dola w książkach obyczajowych. 
Jeśli chodzi o podejście Julii do uczniów, to sama chciałabym mieć taką nauczycielkę w liceum (cieszę się, że byłam ostatnim rocznikiem, który nie musiał zdawać matematyki na maturze). Bardzo mi się podobało jak losy bohaterów się ze sobą splatały, bo przecież w prawdziwym życiu dzieje się tak samo. 
Do tego urzekły mnie opisy naszych polskich gór. Ja jako osoba, która nigdy w górach nie była zakochałam się w nich od razu. 
Książkę jak najbardziej polecam osobą, które lubią takie obyczajowe historie. 

Data wydania: listopad 2017 
Liczba stron: 304 
Wydawca: Czwarta Strona 
Moja ocena: 4/5 

środa, 13 grudnia 2017

"Aleja Siódmego Anioła" Renata Kosin


Julia nie ma żadnych marzeń, ponieważ jest przekonana, że nie zasługuje na ich spełnienie. Prawie cały swój świat zamknęła w czterech ścianach maleńkiego mieszkania na jedenastym piętrze wieżowca, jak w szklanej śniegowej kuli. Na zewnątrz pozostało jej poprzednie życie, to do którego nie ma już powrotu.
Jednak pewnego dnia coś się zmienia. Granice uporządkowanego świata Julii zaczynają kruszeć i pękać, gdy ze starego sekretarzyka odnalezionego na zapleczu pewnego sklepu wypada list napisany przed laty przez kilkuletniego chłopca. List zawierający niezwykłą prośbę. Julia postanawia sprawdzić, czy zapisane w nim marzenie spełniło się, ruszając jego śladami. Dzięki temu odkrywa tajemnicę, nad którą czuwa siedem wyjątkowych aniołów.

Piękna opowieść o miłości silniejszej niż czas.



Cześć Wam! 
Dzisiaj o 1 w nocy skończyłam książkę widoczną na zdjęciu. Ja wiem, że ktoś kto czytał książkę pomyśli sobie, że napis na swetrze nie pasuje tu w ogóle. Na swoją obronę mogę tylko dodać, że zdjęcia robię zawsze z wyprzedzeniem dlatego też nie wiedziałam co jest w środku. A w środku jest nostalgiczna historia Julii, która uciekła od swoich bliskich ponieważ uważa, że tak będzie lepiej dla nich i dla niej. Czy znalezienie w sekretarzyku dziecięcego listu  do Święta Mikołaja z przed lat i odnalezienie jego autora coś zmieni? Mogłabym tu teraz dużo napisać ale nie chcę, bo zdradzę wszystko a nie chciałabym psuć niespodzianki osobie, która jeszcze książki nie czytała. 
Podsumowując historia była ciekawie wymyślona, ale niestety niesamowicie długo mi się ciągnęło czytanie. Czasem łapałam się na tym, że niby czytam a myślę całkowicie o czymś innym. 
Czy polecam? 
Sama nie wiem, to zależy czy ktoś lubi nostalgiczne historie. 

Data wydania: 25 października 2017
Liczba stron 380 
Wydawca: FILIA
Moja ocena: 3/5 

niedziela, 10 grudnia 2017

"Wszystko wina kota!" Agnieszka Lingas-Łoniewska


Czasami życie pisze najlepsze scenariusze!

Romantyczna komedia omyłek. 

Bestsellerowa pisarka, Lidia Makowska, od lat tworzy popularne wśród kobiet powieści, wydając je pod pseudonimem Róża Mak. Właśnie kończy pisać kolejną książkę i już zaczyna się martwić, co tym razem zarzuci jej Jack Sparrow – czołowy bloger bezlitośnie punktujący niedociągnięcia wszystkich poprzednich powieści. 

Jednocześnie namawiana przez agentkę i przyjaciółkę, Karolinę, przygotowuje się do telewizyjnego wywiadu, aby ujawnić wszystkim fanom swoją prawdziwą twarz. Żąda jednakże, aby wywiad poprowadził Jack, który jako krytyk literacki także występuje incognito. 

„Wszystko wina kota!” to optymistyczna historia o zaufaniu i przyjaźni, a także o tym, jak cienka może być granica dzieląca dwa pozornie odległe światy.
A gdzie w tym wszystkim wina futrzaka?



Cześć Wam! Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną książką Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, kiedyś pisałam recenzję książki "Piętno Midasa", która mi się bardzo podobała. I nie inaczej było z tą książką. Zaczęłam ją czytać wczoraj popołudniu a skończyłam dzisiaj o 1:45 w nocy, tak czytałam bo mi się bardzo podobała. Książka opowiada historię Lidii, kobiety trzydziestokilkuletniej, która piszę bestselery pod pseudonimem Róża Mak. Jej przyjaciółka i zarazem agentka namawia ją do ujawnienia swojej prawdziwej tożsamości. Lidia waha się i nie wiem co zrobić, do tego zaczyna wymieniać email'e z jej odwiecznym wrogiem, blogerem i recenzentem, który podpisuje się jako Jack Sparrow. Na dodatek jej kot znowu zwiał do sąsiada. Czy podczas zwrotu uciekiniera dojdzie do jakiejś dłuższej i głębszej znajomości Lidzi z tajemniczym i niezwykle przystojnym  sąsiadem Jeremim? 
Obok historii Lidii poznajemy losy jej 3 przyjaciółek. 
Wcześniej wspominana Karolina ma nie lada zagwozdkę, otóż wraca jej były facet. Ojciec jej syna, który nie wiedział, że jego ojciec żyje. Do tego Karo poznaje Jacka, agenta nieruchomości, który przestaje być tylko jej znajomym. 
Poznajemy również Tatianę, twardą panią prezes która rzuca się w romans z młodszym pracownikiem firmy Arielem. Czy wyjdzie coś z tego dobrego? 
Ostatnią przyjaciółką jest stateczna żona i matka dwójki nastolatków Agata. Czyżby kochający mąż Agaty zdradzał ją? Sprawy nie ułatwia nowo poznany mężczyzna. 

Dużo znaków zapytania, ale jak bym więcej napisała to wyjawiłabym wszystko. A tego chyba nie chcecie. Książkę czytało mi się bardzo szybko, i gdzie ja mam wieczny problem z zapamiętaniem kto jest kim i z kim, tutaj tego nie miałam. Nawet udało mi się szybciej odgadnąć kto jest tajemniczym blogerem. Dużo oczywistych spraw, ale jakoś mi to nie przeszkadzało a wręcz przeciwnie książka pozwala oderwać się od rzeczywistości i miło spędzić kilka godzin. Sama chciałabym mieć takie trzy przyjaciółki z którymi mogłabym zaliczyć alkoholowy reset. 

Data wydania: 24 maja 2017
Ilość stron: 400
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 5/5

p/s A może mój kot załatwi mi takiego Surfera ;) 
      [Na zdjęciach Niuniuś a na filmiku Cicia (tak, wiem mają bardzo oryginalne imiona)]
 


sobota, 9 grudnia 2017

Pięciu ulubionych mężczyzn z książek.

Cześć, dzisiaj przychodzę do Was z takim trochę innym postem. Mam nadzieje, że Wam się spodoba. Chciałam Wam przestawić moich ulubionych facetów z książek. Pomysł ściągnięty od Daniela tyle, że on napisał o swoich ulubionych książkowych kobietach. Czas zacząć ranking ulubionych mężczyzn z książek: 



1.Kordian Oryński (Zordon) 
    Twórca: Remigiusz Mróz

No jak go nie lubić? Skoro potrafi wytrzymać z Chyłką. Nie mam pojęcia jak on to robi. Ja bym się nie odważyła do niej odezwać a on potrafi jej nawet dogryźć. Trochę mi się śmiać chce jak zamawia w restauracjach te swoje dania rybne czy też smakowe kawy jak dla kobiet, no ale z drugiej strony ma to tez swój urok. Tylko te fajki mógłby rzucić, chociaż jak nasz Kordian to taki hipster, więc musi palić bo teraz taka moda. 

2. Harry Hole 
    Twórca: Jo Nesbø

Harry to mój pierwszy "kryminalny" facet. Od książek Jo Nesbø zaczynałam przygodę z kryminałami i pierwsza postać męska jaką poznałam był właśnie Harry więc jak mogłabym go pominąć w tym rankingu? No nie da się tego zrobić i w sumie nie chciałabym tego robić. Bardzo polubiłam tego niepokornego i bezkompromisowego policjanta. Sposoby rozwiązywania spraw są nieco kontrowersyjne, no ale mówi się trudno. Nie ma tego złego, w końcu sprawy rozwiązuje zawsze.  Facet dla którego ukochana Rakel i jej syn Oleg to cały jego świat. 

3. Cormoran Strike
    Twórca: Robert Galbraith (J.K. Rowling)

Mój ulubiony prywatny detektyw, może dlatego że zbytnio nie znam Shelocka Holmes'a. W każdym bądź razie uwielbiam brytyjskich mężczyzn, a Cormoran nim jest także to się rozumie samo przez się. Były żołnierz, który stracił nogę w zamachu w Afganistanie. Chyba każdej kobiecie by się tu włączył tryb, opiekunki ;) Syn gwiazdy rocka, który się z tym nie afiszuje. Skromny facet, bardzo dobry przyjaciel dla Robin. 

4. Myron Bolitar 
   Twórca: Harlan Coben 

Myron były koszykarz, teraz ma swoją własną agencję o nazwie MB Reps reprezentująca gwiazdy sportu i celebrytów. Kto nie chciałby agenta, który dobrze dba o swoich klientów do tego nie zdziera z nich nie wiadomo jakich kolosalnych kwot i nie wykorzystuje ich. Do tego pomaga jeśli ma się osobiste problemy. Lubię jego poczucie humoru. No i niezły z niego przystojniak. 

5. Harry Potter
    Twórca: J.K. Rowling 

No jak mogłabym tu nie uwzględnić Harrego Pottera, byłaby to rzecz niemożliwa. Ja wprost uwielbiam tego czarodzieja. Skromny chłopak, dla którego przyjaźń jest wszystkim i do tego jaki odważny. Uwielbiam jego zakłopotanie w stosunku do dziewczyn, ta nieporadność jest rozczulająca. 


Nawet nie wiecie jak trudno jest wybrać tylko pięciu ulubionych facetów.Tworzyłam ten post ponad 2 godziny. Kolejność jest zupełnie przypadkowa, nie ma tu najbardziej i najmniej lubionego mężczyzny. A Wy macie takich pięciu ulubionych książkowych mężczyzn czy kobiet? 

czwartek, 7 grudnia 2017

"Wieczór taki jak ten" Gabriela Gargaś


Święta to szczególny czas. Czas cudów. Bo zawsze znajdzie się Ktoś, kto rozdaje prezenty, niekoniecznie pod choinką…


Michalina ma 27 lat i sama wychowuje młodszego brata. Mieszkają w przepięknej, malowniczej miejscowości u podnóża Tatr. W codziennych trudach wspiera ją jej babcia Zosia, właścicielka cukierni „Cynamonowe serca”. To za jej radą, by podreperować budżet, wnuczka postanawia na okres Bożego Narodzenia wynająć pokoje dla gości.

Do pensjonatu przyjeżdżają tylko cztery osoby: ekscentryczny rozwodnik, który najchętniej wymazałby Święta z kalendarza, starsza pani, która pragnie odzyskać utracone wspomnienia oraz tajemnicza pani doktor z córką.

Gdy dzień przed Wigilią do drzwi domu Michaliny zapuka jeszcze jeden gość, życie kobiety wywróci się do góry nogami.

Poruszająca opowieść pełna świątecznego, niepowtarzalnego klimatu i magii. Bo gdy ludzie walczą o to, co w życiu najcenniejsze, atmosfera Bożego Narodzenia może zdziałać cuda.



Właśnie skończyłam czytać "Wieczór taki jak ten". Nigdy wcześniej nie czytałam nic pani Gabrieli i byłam nieco sceptycznie nastawiona. Pomimo tego, że nie przeczytałam nawet streszczenia o czym jest, bo nie chciałam się rozczarować jak było z poprzednią świąteczną książką. Na szczęście mile się zaskoczyłam, książkę czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie. 
Poznajemy Michalinę, Bartusia jej brata i babcie Zosię. Miśka jak wszyscy zwykli mówić na główną bohaterkę musi stawić codziennym trudnością takim jak brak pieniędzy, postanawia wynajmować pokoje. 
Pierwszym gościem jakiego poznajemy jest Artur czterdziestoczteroletni mężczyzna, który nienawidzi świąt. Szukał spokojnego i cichego miejsca, ale czy pensjonat u Miśki taki właśnie jest? Czy mężczyzna wytrzyma z roześmianą właścicielką i jej wszędobylskim braciszkiem? 
Drugim gościem jest Lena z córką Kają, kobieta chcę spędzić więcej czasu z córką dlatego też wybiera się na święta do Złotkowa. Kobieta ciągle tęskni za zmarłym mężem i nie chce się związać z nikim nowym. Może ten magiczny czas i to miejsce pozwoli jej to zmienić? 
Trzecim i ostatnim gościem jest pani Wiktora, starsza już kobieta postanawia spędzić ostatnie święta w Złotkowie ponieważ bywała tam już wcześniej. I niestety ale tej bohaterki nie polubiłam. Ja wiem, że zrozumiała, że źle postępowała i część problemów brało się z jej choroby, ale jakoś za nią nie przepadam. 
Podsumowując tę jakże krótką recenzje (inaczej się nie da bez spamu) książka podobała mi się bardzo! I to jak losy bohaterów się zakończyły a raczej się nie zakończyły, bo przecież tak na prawdę nic się tak do końca nie wyjaśniło. Wydaje mi się, że autorka tak postąpiła żeby móc napisać kolejną część. I ja się z tego powodu niezmiernie cieszę, bo przeczytam ją z przyjemnością.

Data wydania: 8 listopada 2017
Liczba stron: 360
Wydawca: Czwarta Strona
Moja ocena 5/5

środa, 6 grudnia 2017

"Pensjonat pod świerkiem"

Opowiadania do zbioru napisali: 
Agnieszka Lingas-Łoniewska, Magdalena Knedler, Adrian Bednarek, Jolanta Kosowska, Nina Reichter, Daniel Koziarski, Anna Kasiuk, Anna Szafrańska

Do ukrytego w Tatrach, zasypanego śniegiem Pensjonatu pod Świerkiem przybywają na święta kolejni goście. Każdy z nich przywozi własną historię. Na miejscu wita ich para właścicieli, którzy – niczym anioły – przyjmują pod swoje skrzydła życiowych rozbitków. Czy ich dobroć i życzliwość wystarczy, by wydobyć z człowieka to, co w nim najlepsze, i jednocześnie uchronić od tego, co złe?
Pensjonat pod Świerkiem to zbiór nastrojowych opowiadań stworzonych przez lubianych autorów specjalnie na magiczny czas świąt Bożego Narodzenia. Do czytania nie tylko przy kominku, z kubkiem aromatycznej herbaty w dłoni, w towarzystwie bliskich osób i… pierniczków.


Jak ja się cieszę, że w końcu skończyłam tę książkę. Nigdy nie przypuszczałam, że jakaś świąteczna książka mi się nie spodoba, no i zderzyłam się ze ścianą, bo ta mi się nie podobała. Przeczytałam do końca tylko i wyłącznie po to aby sprawdzić czy wszystkie opowiadania są tak słabe i naciągane. Niby praca kilku autorów, a powtarzały się te same schematy. No nie podobało mi się, historie takie byle jakie, a jak już jakaś się rozkręcała to nagle się kończyło i zostawałam z niedosytem. Ja rozumiem, że książka ma taki tytuł a nie inny i pensjonat musiał się znaleźć w opowiadaniach, ale czemu wszyscy dojechali do niego przez przypadek, bo była zamieć śnieżna. I to cudowne rodzeństwo, które rozwiązywało problemy każdego gościa. A nie przepraszam, nie każdego, bo w opowiadaniach Adriana Bednarka nie pomogli, za to ja nie jestem usatysfakcjonowana ich zakończeniem. Nie chodzi mi tu o Happy End, ale jakieś większe wyjaśnienie. 
Niestety ale nie polecam, chyba że ktoś lubi słabe opowiadania. Wydaje mi się, że jestem jedyną osobą, której się ta książka nie spodobała. No cóż, płakać nie będę i zdania nie zmienię. 

Data wydania: 8 listopada 2017 
Liczba stron: 512
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 2/5 

wtorek, 5 grudnia 2017

"Lardżelka" Wanda Szymanowska


"Lardżelka", to wspaniała powieść oparta na faktach, a odpowiadająca na pytanie: jak efektywnie schudnąć bez wyrzeczeń. Zofia, swoje stresy "zajada" słodyczami. Efekt? 70 kg nadwagi. Pewnego dnia, kiedy mąż porównuje ją do balii, kobieta nie wytrzymuje napięcia i... Powieść zawiera praktyczne rady, jak schudnąć bez wyrzeczeń i nie poddać się efektowi jo-jo.



Świetna książka opowiadająca o losach Zosi i jej walki z nadwagą. Zofie poznajemy w momencie gdy jej partner porównuje ją do balii, kobieta nie wytrzymuje i postanawia to zmienić. Nie chcę być już grubaską, która zmuszona jest do ubierania się w płachty wielkości namiotu. Ma dość krytycznego wzroku ludzi podczas zakupów. Oczywiście nie jest to takie proste jakie mogłoby się z pozoru wydawać. Bohaterka nie zostaje od razu specem od zrzucenia zbędnych kilogramów. Na początku popełnia błędy i przypłaca to momentami załamania. Nie wiem jak się zabrać prawidłowo do diety, dlatego też po kilku niepowodzeniach decyduje się na trzy tygodniowy wyjazd do ośrodka, który specjalizuje się w odchudzaniu grubasów o tytułowej nazwie "Lardżerka". Zosia wraca z ośrodka lżejsza o kilka kilogramów i bogatsza o wiedzę jak ma się odżywiać i ćwiczyć. 
Myślicie, że dalej było już tylko z górki? Mylicie się, bohaterka dalej trzyma się zdrowego odżywania jednak kilogramy przestają spadać w dół. Nowa przyjaciółka z pracy podsuwa jej pomysł ponownego wyjazdu do ośrodka. Poznaje tam kilku nowych znajomych i spotyka się ze starymi z poprzedniego wyjazdu. Znowu nie jest łatwo, ale dzięki wsparcia ze strony nowej znajomej i silnej woli znowu wraca z ośrodka lżejsza o kilka kilogramów. Dzięki tej przemianie staje się odważniejsza w pracy, dzięki czemu awansuje i zmienia swoje życie na lepsze. 
Książka bardzo mi się podobała i szybko ją przeczytałam. Zapewne tak szybko mi z nią poszło ponieważ sama walczyłam z nadwagą i jest mi to bliski temat. Polecam każdej osobie, która ma nadwagę i nie wie jak się zabrać do zrzucenia zbędnych kilogramów. 

Data wydania: 2015
Liczba stron: 126
Wydawca: Białe Pióro
Moja ocena: 4/5 


Podsumowanie czytelnicze roku 2017

Na rok  2017 wymyśliłam sobie wyzwanie, że przeczytam 100 książek, stworzyłam swój hasztag na instagramie #100bookchallengekaroczyta  Pom...