sobota, 24 listopada 2018

"Niewyjaśnione okoliczności" Richard Sheperd


Czołowy brytyjski praktyk medycyny sądowej, dr Richard Shepherd, poświęcił swoją karierę zawodową odkrywaniu tajemnic śmierci.
Gdy ktoś umrze śmiercią gwałtowną lub z niewyjaśnionych przyczyn, zadaniem dr. Shepherda jest ustalić przyczynę zgonu. Każda sekcja zwłok to swego rodzaju zagadka kryminalna – a dr Shepherd przeprowadził ich w swoim życiu prawie 25 tysięcy. Dzięki swoim umiejętnościom, oddaniu i wnikliwości dr Shepherd jest w stanie odpowiedzieć na jedno z najtrudniejszych pytań: jak doszło do śmierci danej osoby?
Czy chodzi o seryjnego mordercę, czy o katastrofę naturalną; o zabójstwo doskonałe, czy o podejrzany wypadek – dr Shepherd nigdy nie zakłada niczego z góry, zawsze za to dąży do odkrycia prawdy. Wprawdzie był zaangażowany w najgłośniejsze sprawy, takie jak masakra w Hungerfordzie (1987), morderstwo Rachel Nickell (1992), a nawet śledztwo w sprawie wypadku księżnej Diany (1997) oraz ataku na World Trade Center (2001), lecz często to mniej głośne sprawy okazują się najbardziej zagadkowe, intrygujące, a nawet dziwaczne. Dowody przedstawione przez dr. Shepherda – zarówno w świetle jupiterów, jak i poza mediami – doprowadziły do skazania morderców, uniewinnienia osób fałszywie oskarżonych, a nawet do zaskakującego ponownego otwarcia dawno zamkniętych spraw.
Jednakże życie w cieniu śmierci, bycie naocznym świadkiem najgorszych okropieństw, co jakich zdolny jest człowiek, miało swój koszt. Dr Shepherd uczciwie opowiada, jaką cenę przyszło zapłacić jemu samemu i jego bliskim.
„Niewyjaśnione okoliczności” to fascynująca autobiografia, relacja nietuzinkowego człowieka, unikalny wgląd w niezwykły zawód, a przede wszystkim przejmujący i niosący otuchę testament tych, których życie zakończyło się przedwcześnie



Dzień dobry, dzisiaj przychodzę z dość nietypową książką Niewyjaśnione okoliczności dr Richarda Sheperd'a. Kilka osób na instagramie ją dość często polecało i zachwycało się  nią wprost. Więc i ja musiałam sprawdzić o co to wielkie halo. Zaczęłam czytać i... przepadałam. 
Dosłownie jak już do niej siadałam, to murowane było przeczytanie stu stron. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że opowieści patologa tak mnie wciągną. Myślałam, że będę się bała czytając po nocy, ale nie. Wszystko jest dokładnie opisywane, o dziwo jakoś mi nie przeszkadzało jak czytałam opisy rozkrajania ludzi. Nie myślałam, że tak mi się spodoba czytanie o medycynie sądowej, a tu proszę taka niespodzianka. 
Podobał mi się entuzjazm doktora i to, że nie ważne kogo akurat miał pokroić to zawsze miał do tej osoby szacunek, czy to była ofiara i oprawca. Shepherd zrobił ponad 20 000 sekcji pośmiertnych, a nadal opowiadał o nich z pasją. 
Bardzo podobało mi się, że nie koloryzował, pisał jak jego praca wpłynęła na życie rodzinne, nie ubarwiał że zawsze było dobrze. 

Czy polecam?
Oczywiście!
Szczególnie osobom, które miłują się w czytaniu o kryminalistyką i patologią sądową. 


Tytuł oryginalny: Unnatural Causess
Wydawca: Insignis
Data wydania: 31 października 2018 
Liczba stron: 456
Moja ocena: 5/5

piątek, 23 listopada 2018

"Zakochane Zakopane"


Piękna zimowa opowieść o miłości! 

Najsłynniejszy górski kurort zimą aż kipi życiem. Roi się w nim od amatorów rozrywek i używek, spotkamy w nim także wytrwałych bywalców tatrzańskich szlaków. Odważni toprowcy, nieustraszeni policjanci, piękne kelnerki i gwiazdy deptaków – w Zakopanem spotkacie całą plejadę barwnych postaci. 
Co stanie się, gdy drogi ich wszystkich przetną się na gwarnych Krupówkach, a serca zabiją jeszcze mocniej na hasło: ZAKOCHANE ZAKOPANE! ? A wszystko przez jedną akcję promocyjną, w której wygraną był tygodniowy pobyt w WILLI POD JODŁAMI dla zakochanych... 
Co z tego wyniknie? Czy miłość można wygrać w konkursie? 
Zakochane Zakopane – tam zdarzyć może się wszystko!



Dzień dobry, przychodzę do Was z pierwszą świąteczną książką przeczytaną w tym roku. 
Padło na Zakochane Zakopane autorek: 
Agnieszka Karawczyk 
Magdalena Witkiewicz
Karolina Wilczyńska 
Krystyna Mirek 
Magda Stachula 
Anna Szczypczyńska 
Anna H. Niemczynow

Książka bardzo mi się podobała, ale czego można było się spodziewać po takim świątecznym freaku jak ja. Przecież ja Świętami żyje już od listopada. Świąteczne piosenki z głośniach nikogo w moim domu nie dziwią, ale wracając do książki.
Dostajemy tutaj siedem opowiadań, każde napisane przez inną autorkę. 
Łączy je wygrana tygodniowego pobytu dla par w Zakopanem w Willi pod Jodłami. 
Jak to zwykle w takich książkach bywa, wydarzają się świąteczne cuda, okres ten to też dobra pora na zmiany w swoim życiu. 
Bardzo podobała mi się każda historia przeczytana w tej książce. Magia świąt, w tle Zakopane, Krupówki, Giewnot, góry. Nic tylko wziąć grzańca w rękę i zanurzyć się w tej ciepłej świątecznej atmosferze. 
Czy polecam? 
TAK!

Wydawca: Filia
Data wydania: 31 października 2018 
Liczba stron: 400
Moja ocena: 5/5

wtorek, 20 listopada 2018

"Mroczny układ" Dawid Waszak

Każdy miewa w swoim życiu momenty, które trwają wiecznie. Sekundy ciągną się godzinami. Doświadczamy wtedy najgorszych uczuć, jakie można sobie wyobrazić. Pragniemy, aby minęły w mgnieniu oka, ale mózg nie pozwala nam zapomnieć o żadnym szczególe. Najgorsze chwile Kacpra Zborowskiego zaczęły się, kiedy miał sześć lat i trafił do domu dziecka. Choć dziś jest dorosły i wyrwał się z tamtego piekła, wspomnienie koszmaru wraca regularnie. Do Jarocina, swojego rodzinnego miasta, przyjeżdża z nadzieją na odzyskanie dawnej harmonii, a tymczasem wpada w szambo pełne dziwnych tajemnic, intryg i niebezpiecznych ludzi. Kacper nie tylko musi udowodnić, że znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie, ale także pragnie rozwikłać zagadkę z przeszłości związaną ze zniknięciem jego ojca.


Dzień dobry, dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki Mroczny układ Dawida Waszaka. 
Nie czytałam jego wcześniejszej książki, a ta jest drugą częścią z cyklu Jarocin. 
Szczerze mówiąc męczyłam się czytając tę książkę. Nie zapałałam sympatią do głównego bohatera Kacpra, nie zdecydowany facet. Zdanie zmieniał szybciej niż chorągiewka na wietrze. Ja po takim ciężkim wydarzeniu spakowałabym manatki i zwiała z powrotem za granice nie oglądając się na nic. Ale nie Kacper, nie, on musiał zostać i doprowadzić sprawę do końca, chociaż wychodziło mu to beznadziejnie. 
Historia dobra, na samą myśl że coś takiego mogłoby się dziać naprawdę włos się jeży na głowie. Jednak mi czegoś brakowało, nie wiem czy chodzi o sposób pisania, czy o to, że czasem miałam wrażenie, że wątek mógłby być jeszcze trochę bardziej rozbudowany. No i to, że nie polubiłam Kacpra już w ogóle wpłynęło na to, że byłam bardziej nastawiona na nie, niż na tak. 
Czy polecam? 
A dlaczego by nie?
Mi się nie podobało, ale może komuś z Was jednak się spodoba taki polski kryminał. 

Wydawca: Novae Res
Data wydania: 19 lutego 2018
Cykl: Jarocin 
Liczba stron: 350
Moja ocena: 2/5

wtorek, 13 listopada 2018

"Cinder i Ella. Tak się kończy bajka" Kelly Oram


Ella przeżyła tragiczny wypadek, w którym zginęła jej mama, a ona odniosła poważne obrażenia. Po wyjściu ze szpitala zamieszkała z ojcem i jego nową rodziną, co było dla niej dodatkową traumą. Jedyne wsparcie zaoferował Elli poznany na blogu tajemniczy Cinder… W świecie realnym Cinder okazał się być niemal księciem z bajki, który spotkał swego Kopciuszka! Tylko… co dalej? Utrata anonimowości to mnóstwo problemów! Para musi się zmierzyć ze sławą Briana i prozą życia w prawdziwym związku. Czy ich miłość przetrwa próbę czasu? A może szczęśliwe zakończenia zdarzają się tylko w bajkach…


Dzień dobry, dzisiaj przychodzę do Was z książką Kelly Oram Cinder i Ella. Tak się kończy bajka. Książkę dostałam jako niespodziankę od Wydawnictwa Dolnośląskiego, za co serdecznie dziękuje. 
Zaczęłam ją czytać i nie pasowało mi, że dostaje dalsze losy Elli i Braina, nie znając tych wcześniejszych. Dzięki dostępowi do biblioteki legimi, przeczytałam najpierw pierwszą część. I muszę być z Wami szczera, ale pierwsza część moim zdaniem jest lepsza i  wiele ciekawsza. Przeczytałam ją w 3 dni, a z drugą częścią męczyłam się niesamowicie. Najpierw rozdrażniło mnie to, że zaczęłam czytać dalsze losy więc ją zostawiłam, przeczytałam pierwszą część. Wzięłam się za tą, niestety książka mnie nie wciągnęła. Zabrałam się za inną, jednak stwierdziłam, że w końcu muszę przeczytać tę.  

Pierwsza część jak najbardziej mi się podobała. Niestety z drugą już nie było tak kolorowa i miło. Mam zastrzeżenia do Briana, tacy faceci nie istnieją, takie związki nie istnieją. Czytając ich dialogi, myślałam że za chwilę będę wymiotowała tęczą. Przepraszam, ale nie kupuje tej całej cukierkowej miłości między nimi. 
Pierwsza część o wiele bardziej podobała mi się ze względu na te wszystkie dramy dziejące się miedzy Ellą a rodziną jej taty. To wydawało mi się o wiele bardziej realne. Z całego serca byłam za Ellą podczas gdy cierpiała. Kiedy jej przyrodnie siostry były dla niej nie miłe miałam chęć wejść do książki i skopać im tyłki. 

Czy polecam? 
Polecam osobom, które lubią takie bajkowe historie z happy endem. 

Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie 
Data premiery: 19 września 2018
Seria: #GoYoung
Liczba stron: 376
Moja ocena: 3/5


poniedziałek, 12 listopada 2018

"Byle do przodu" Olga Rudnica


Trup był, ale już sobie poszedł. 

Maria marzy o własnej restauracji. O jej prowadzeniu, tak jak o gotowaniu, nie ma pojęcia, ale od czego jest kucharz i menedżer? Piotr, jej brat, zarządza centrum urody, choć nie odróżnia jogi od fenshui. Pomocy, zwłaszcza finansowej, w spełnieniu tych marzeń rodzeństwu udziela ojciec, bogaty przedsiębiorca. 
Maria i Piotr nie mają złudzeń. Za darmo umarło. Ta propozycja musi mieć drugie dno. Co tak naprawdę planuje ich ojciec? Za wszelką cenę postanawiają się tego dowiedzieć. Szpiegostwo, szantaż, przekupstwo, nie cofną się przed niczym, by dociec prawdy i ubiec knowania ojca. Wszystkie chwyty są dozwolone!



Dzień dobry, dzisiaj przychodzę do Was z najnowszą książką Olgi Rudnickiej Byle do przodu. Byłam niezmiernie ciekawa tej książki, ponieważ ostatnia książka tej autorki nie przypadła mi do gustu. Zamiast śmiesznych dialogów, były wręcz chamskie odzywki, nie śmieszyły mnie w ogóle. 
Głównymi bohaterami jest dwójka rodzeństwa, Maria i Piotr. Poznajmy ich w sytuacji kiedy mają założone własne interesy dzięki pomocy bogatego ojca. Rodzeństwo zastanawia się co spowodowało taką szczodrość szanownego ojczulka. Postanawiają się tego dowiedzieć za wszelką cenę, bo że ojciec miał w tym ukryte intencje są przekonani na sto procent. Postanawiają zatrudnić detektywa Matyldę Dominiczak i zaczyna się wielkie dochodzenie
Jak to bywa u autorki są śmieszne dialogi, absurdalne sytuacje i pełno śmiechu. 

Moje odczucia co do tej książki są pozytywne, może nie śmiałam się w głos, ale było dobrze. Uśmiech na twarzy był, czy wielkie zdziwienie co do niektórych sytuacji. 
Wiem, że mają wyjść kolejne części odnośnie pani detektyw i ja je z pewnością przeczytam. Jestem ciekawa co wymyśli pokręcona córka Matyldy z manekinem Jadźką i z jaką sprawą będzie musiała się zmierzyć. 

Książkę polecam osobom, które chcą się rozerwać i zbytnio nie zmęczyć. Nie jest to literatura poważna, za to zabawna i łatwa. 

Wydawca: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2 października 2018 
Liczba stron: 448
Moja ocena: 4/5

wtorek, 23 października 2018

"Zapłata" Małgorzata Rogala

W jednym z warszawskich klubów zostaje zamordowany syn adwokata. Sprawa może mieć związek ze śmiertelnym pobiciem sprzed ośmiu lat. Śledztwo staje się łamigłówką, której początek tkwi w przeszłości. Ktoś nie chciał, żeby prawda ujrzała światło dzienne i bardzo się postarał, żeby zatrzeć ślady zbrodni.

Czy nowe wydarzenia sprawią, że tajemnice sprzed lat wreszcie zostaną wyjaśnione? Jak starsza aspirant Agata Górska i komisarz Sławek Tomczyk poradzą sobie z kolejnymi zbrodniami? I wreszcie – czy policjantom emocjonalnie zaangażowanym w śledztwo uda się zachować zimną krew?



Witam Was, dzisiaj przychodzę z książką Zapłata Małgorzaty Rogali, jest to druga książką  autorki z którą miałam do czynienia.  Powiem Wam, że podobała mi się bardziej niż Dobra matka. Tutaj akcja wcale się tak szybko nie rozwijała. Policjanci do wszystkiego dochodzili pomału, kojarzyli fakty, popełniali błędy, nie dostali nic gotowego podanego na tacy. Fajnie, że w końcu sprawy nie rozwiązywał jakiś stary komisarz co to mu się takie sprawy przejadły, a on sam pozjadał wszystkie rozumy. 
Mamy tutaj bardzo fajnie wymyślone wyraziste i ciekawe postaci. 
Wątek romansowy trochę nie potrzebny, ale i tak dało się czytać, na szczęście nie był poruszany na każdym kroku. 
Czy polecam? 
Tak, jednak nie dla osób które uwielbiają krwawe kryminały, tutaj tego nie doświadczycie. 
Sama chętnie sięgnę po resztę książek z serii. 

Wydawca: Czwarta Strona 
Data wydania: 31 października 2018 
Seria: Agata Górska i Sławek Tomczyk 
Liczba stron: 352
Moja ocena: 4/5 

wtorek, 16 października 2018

"Małe wielkie rzeczy" Henry Fraser


Henry Fraser miał siedemnaście lat, kiedy w wyniku tragicznego wypadku w jednej chwili zmieniło się niemal wszystko.

Sparaliżowany od szyi w dół, Henry pokonał niewyobrażalne trudności, by znów móc korzystać z życia i nauczyć się nowego sposobu funkcjonowania. W swojej książce Henry pisze o tym, jak w wyzwaniach, które stawiało przed nim życie, zawsze odnajdywał jakiś dar; jak uczył się przyjmować i akceptować zły obrót spraw oraz doszukiwać się pozytywnych aspektów każdej sytuacji. Jego filozofia życiowa opiera się na założeniu, że każdy dzień może być dobry.

Małe wielkie rzeczy przemówią do każdego, kto zmaga się z jakimikolwiek przeciwnościami losu. To przepiękna opowieść o wdzięczności oraz sile tkwiącej w każdym z nas – sile, która pokona największe trudności.

Henry Fraser to jedna z najbardziej niezwykłych osób, jakie spotkałam.

J.K. Rowling, autorka serii o Harrym Potterze
i przedmowy do Małych wielkich rzeczy

Dziś Henry jest brytyjskim artystą malującym za pomocą ust i mówcą motywacyjnym. Jego pierwsza wystawa indywidualna „Z dnia na dzień” odbyła się w czerwcu 2016 roku. Namalowany przez niego obraz zamieszczono na okładce „The Scrum”, dodatku do magazynu „The Times”. Henry Frazer trafił na siódme miejsce w rankingu Power 100 z 2017 roku – listy najbardziej wpływowych osób niepełnosprawnych żyjących w Wielkiej Brytanii.



Dzień dobry, dzisiaj przychodzę do Was z książką Małe wielkie rzeczy Henrego Frasera. 
Biografia Henrego to prawdziwa inspiracja,  chłopak opisuje jak walczył z przeciwnościami z dnia na dzień, małymi kroczkami. Niepełnosprawność powinna być okropnym zrządzeniem losu, a z niego uczyła jeszcze silniejszym mężczyzną. 
Czytałam w łzy same mi leciały kilka razy. 
Cieszę się, że chłopak znalazł w sobie siłę żeby przetrwać najgorsze, a do tego przypomniał sobie o pasji którą  mógłby kontynuować pomimo przeciwności losu. 

Moim zdanie każdy powinien przeczytać tę książkę, prosta, znakomita i inspirująca. 

Wydawca: Insignis
Data wydania: 19 września 2018
Liczba stron: 176
Moja ocena: 5/5


poniedziałek, 15 października 2018

"Zgadnij kto" Chris McGeorge



Cześć Wam, dzisiaj przychodzę z książką Zgadnij kto Chrisa McGeorge'a. Szczerze mówiąc nie podobała mi się, a na instagramach ludzie tak się nią zachwycali, że i ja ją przeczytałam. 

Jedenastoletni Morgan Sheppard rozwiązał zagadkę śmierci swojego nauczyciela od matematyki, od tego czasu ma swój program w tv i jest dość sławny. 
Mija 25 lat, mężczyzna budzi się uwięziony w hotelowym pokoju z pięcioma obcymi osobami, a w wannie jest trup. Mężczyzna zostaje zmuszony przez zamaskowanego osobnika do udowodnienia, że jest godny nazywaniem siebie detektywem. Musi odgadnąć w ciągu trzech godzin kto jest zabójcą, jeśli mu się nie uda konsekwencje będę tragiczne. 

Pomysł na książkę ciekawy, jednak mnie nudziła, czytałam ją, ale nie dlatego że byłam ciekawa jak się skończy, tylko po to żeby mieć ją już z głowy. 
Sam Sheppard niewiarygodnie mnie wkurzał, nie ukrywam czasem nawet chciałam żeby mu nie wyszło. Reszta postaci tak samo nudna jak i sam narrator. 
Wydawać by się mogło, że historia zbliżona do filmu Piła może być ekscytująca, niestety nie dla mnie. 

Już nie wspomnę o tym, że czytając od drugiej połowy ja już wiedziałam kto za tym stoi. 
Zakończenie słabe tak samo jak i cała książka. Czuje, że zmarnowałam na nią tylko swój czas. 

Wydawca: Insignis
Data wydania: 5 września 2018
Liczba stron: 416
Moja ocena: 2/5 


piątek, 12 października 2018

"Love & Luck" Jenna Evans Welch


Druga powieść autorki LOVE & GELATO

Wbrew wcześniejszym planom, a nawet własnej woli, Addie – zainspirowana przewodnikiem Irlandia dla złamanych serc – wyrusza na wyprawę po Szmaragdowej Wyspie, małym autem razem z bratem Ianem i jego irlandzkim kumplem Rowanem. Czy podróż przez zielone wzgórza, omszałe zamczyska i baśniowe lasy zagoi poranione serce?


Dzień dobry, przychodzę dziś do Was z drugą książką Jenny Evans Welch Love & Luck, nie spodziewałam się w ogóle, że wydawnictwo o mnie pomyśli i mi ją przyśle. 
Oczywiście czytałam Love & Gelato więc i tej pozycji byłam niezmiernie ciekawa. 

Zaczęłam czytać i się zawiodłam bo książka mnie jakoś nie wciągała, dialogi mnie nudziły. Sama sobie się dziwiłam, że tak reaguje. Na szczęście chyba tylko miałam słabszy dzień jeśli o czytanie chodzi, bo drugiego dnia nie mogłam się wprost od niej oderwać. 

Love & Luck to opowieść o  lecie, miłości, przyjaźni, przygodzie i dorastaniu. 
Najbardziej podobało mi się w jaki sposób zostały przedstawione relacje między rodzeństwem. Uwielbiałam czytać dialogi pomiędzy Ianem i Addi i to w jaki sposób naprawili relacje ze sobą. 

Autorka ma niezwykły talent do opisywania miejsc, znowu czytając o Irlandii mam niesamowitą chęć odwiedzić te wszystkie miejsca, nawet deszcz by mi nie przeszkodził. I myślę, że to byłaby świetna nauka dla mnie jeśli chodzi o kolor zielony. Do tej pory pamiętam jak kolega w podstawówce chciał pomalować liście, a ja uraczyłam go kredką, później nauczycielka krzyczała na niego "kto widział niebieskie liście!?" tak nie odróżniam tego koloru 🤣

Książkę jak najbardziej polecam,, jest to idealna pozycja na jesienne wieczory. 

Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie 
Data wydania: 19 września 2018
Seria: #GoYoung
Liczba stron: 280
Moja ocena: 4/5


czwartek, 11 października 2018

"Biuro M" Magdalena Witkiewicz Alek & Rogozniński


On - życiowy pechowiec. Czego się nie tknie, zamienia w katastrofę. Na szczęście, zawsze może liczyć na pocieszenie w kobiecych ramionach.

Ona - kiedyś całkiem ładna dziewczyna, dziś ukryta pod kilkoma warstwami szaroburych swetrów i strasząca wiecznie naburmuszonym wyrazem twarzy. Nie wierzy w miłość i związki. Jedynym mężczyzną w jej życiu jest pozbawiony męskości kot.

Oboje zaczynają pracę w biurze matrymonialnym, prowadzonym przez szefową z piekła rodem. I choć wydaje im się, że ich zajęcie będzie miłe, proste, a nawet nieco nudne, to szybko przekonują się, że kojarzenie par to wyjątkowo trudne zadanie. I że można przy nim nie tylko przeżyć przygody jak z filmu grozy, to jeszcze nabrać wątpliwości, czy w dzisiejszych czasach romantyzm to coś więcej niż tylko hasło w słowniku...


Dzień dobry, dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki Biuro M Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego. Jest to już druga książka napisana przez tych dwóch autorów, ich pierwsze dzieło Pudełko z marzeniami, mam za sobą i  bardzo mi się podobało. 
Co do Biura M jak ta książka mogłaby mi się nie spodobać skoro czytałam tam takie mądrości jak: 
"Kobiety są z raju, a faceci z dupy. Prawie wszyscy" 

Śmiałam się wiele razy, czytało mi się błyskawicznie. Uwielbiam styl pisania Rogozińskiego i Witkiewicz, a połączony razem jest jeszcze lepszy. Zresztą zbytnio nie wiem kto pisał, co, bo nie da się tego rozdzielić. 

Autorzy mieli fajny i ciekawy pomysł na powieść, cieszy mnie że mogłam wrócić do Miasteczka. 
Bohaterowie nietuzinkowi, świetne dialogi, szybko płynąca akcja. Super zakończenie, 
w końcu 
I 💗 Happy End!
Żywię ogromną nadzieje, że Witkiewicz & Rogoziński jeszcze nie raz napiszą wspólnie książkę, bo jestem dalej spragniona losów mieszkańców Miasteczka. 

Wydawca: Filia 
Data wydania: 9 maja 2018 
Liczba stron: 360
Moja ocena: 5/5 

niedziela, 7 października 2018

"Nie ma jak u mamy" Magdalena Witkiewicz


Tęskniliście za Milaczkiem? Młodą kobietą, która nieustająco poszukuje miłości swojego życia? Milenka, którą pokochały polskie czytelniczki wraca po dziesięciu latach!
Sprawdźcie co wydarzyło się przez ten czas u ekscentrycznej Zofii Kruk, jak potoczyły się losy Milaczka i na kogo wyrosła rezolutna sąsiadka zwana Bachorem.
Kiedy tak naprawdę zaczyna się kryzys wieku średniego, czy jedwabna piżama to odpowiedni strój by wystąpić przed własnym szefem i czy łatwo jest zwolnić nianię i wdrożyć „Projekt Matka” to tylko niektóre z wyzwań, przed którymi staną bohaterki bestsellerowej serii o Milence.
Po przeczytaniu tej książki zapragniesz przytulić wszystkich, których kochasz!
Magdalena Witkiewicz jak zwykle uroczo, mądrze i z humorem opowiada o kobietach i ich życiowych rozstajach. O sile, która w nich tkwi i o wielkiej potrzebie happy endu. Daje swoim czytelniczkom to, co najcenniejsze: PRZYJAŹŃ, WSPARCIE I NADZIEJĘ, że warto wierzyć w dobre zakończenie.


Dzień dobry, dzisiaj przychodzę do was z książka Magdaleny Witkiewicz Nie ma jak u mamy. Po przeczytaniu dwóch ostatnich książek Chrisa Cartera przyszedł czas na coś, co napełni mnie pozytywnymi myślami.
Wiecie, że ja książki Pani Magdy uwielbiam, prawda? Tak w zasadzie to na tym mogłabym tę recenzje skończyć, bo złego słowa nie przeczytacie, a wiecie że potrafię i takie napisać jak mi się coś nie spodoba.
Nie ma jak u mamy to już czwarta część z serii o nazwie Milaczek. Książka opowiada o dalszych losach Milaczka, minęło 10 lat, Milena ma męża, dwójkę dzieci z tymże mężem i bachora Zuzannę czyli pasierbicę. W tej części poznajemy trzy nowe osoby, Anielę, Kamilę i Edytę. Jak sam tytuł mówi, jest to też poniekąd pokazanie jakie stosunki bohaterki mają ze swoimi matkami. 
Książka ukazuje też jak kobiety radzą sobie na co dzień z dziećmi, pracą, obowiązkami, ogólnie rzecz biorąc jak sobie radzą z życiem.
Czytając kilka razy parsknęłam śmiechem, raz się wzruszyłam (a do łatwo wzruszających się nie należę). Milaczek kojarzy mi się trochę z Bridget Jones, przez ten przypadek z białą jedwabną bluzką 😁
 Książka spełniła moje oczekiwania, dostałam fajną ciepłą historie. Jak po każdej książce Pani Magdy zrobiło mi się cieplej na sercu. Książkę pochłonęłam w siedem godzin, ja wiem normalne to nie jest, ale ja już tak mam zamiast sobie dawkować przyjemności, ja pochłaniam je na raz.

Zastanawia mnie to, jakimi typami matek są Wasze mamy? Moja to zdecydowanie mama Anieli. Kochająca, wspierająca, no i dobrze wychowała swoje dzieci, 
a wierzcie mi na słowo z naszą piątką nie było jej łatwo 😉

Książkę jak najbardziej polecam, jeśli chcecie dostać pozytywną historie i nieco się ogrzać przy cieple z niej bijącym w chłodne jesienne wieczory, ta książka jest dla Was. 

I ❤️ Happy End! 

Wydawca: Filia 
Data wydania: 19 września 2018
Seria: Milaczek 
Liczba stron: 320 
Moja ocena: 5/5

"Niewyjaśnione okoliczności" Richard Sheperd

Czołowy brytyjski praktyk medycyny sądowej, dr Richard Shepherd, poświęcił swoją karierę zawodową odkrywaniu tajemnic śmierci. Gdy kto...