czwartek, 13 września 2018

"Zostawiłeś mi tylko przeszłość" Adam Silvera



Griffin cierpi na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Uwielbia Harry’ego Pottera i liczby parzyste. Theo jest fanem Gwiezdnych wojen i wierzy w światy równoległe. W którymś z nich na pewno wciąż żyje. W którymś z nich obaj nadal są szczęśliwi. Jednak nie w tym.


Tworzyli parę idealną. Bajka skończyła się, gdy Theo wyjechał na studia do Kalifornii i poznał nowego chłopaka. Tam też wydarzył się tragiczny wypadek, który zmienił wszystko.

Życie Griffina w jednej chwili przeistoczyło się w równię pochyłą. Jedyne, co mu zostało, to żal i sekrety. Na domiar złego, jego ból jest w stanie zrozumieć tylko Jackson – nowy chłopak Theo z Kalifornii.

Żeby budować jakąś przyszłość, Griffin musi stawić czoło przeszłości. Przeszłości, która wydarzyła się naprawdę, a nie tej, którą chciałby pamiętać.

Adam Silvera stworzył wzruszającą opowieść o miłości, stracie i żalu.




Witam Was! 
Dzisiaj przychodzę do Was z książką Adama Silvera Zostawiłeś mi tylko przeszłość, dosłownie przed chwilą skończyłam ją czytać i sama do końca nie wiem czy jest to dobry pomysł żebym pisała recenzję świeżo po skończeniu czytania, bo tak do końca sama nie wiem co mam myśleć o tej historii. Czytałam wcześniej książki Silvera i sami wiecie, że oceniałam je na 3/5 bo coś mi nie pasowało. 
Nie czytałam wcześniej żadnej opinii, bo chciałam sobie wyrobić własne zdanie o tej książce. Jedno jest pewne książki Adama za każdym razem łamią mi serce, nie są to lekkie książki z happy end'em, za każdym razem poruszany jest temat dwojga homoseksualistów. Cieszę się, że w Polsce w końcu takie książki zostają wydawane.  

W tej opowieści poznajemy Griffina, który cierpi po śmierci swojego byłego chłopaka Theo. Chłopak jest w głębokiej żałobie, ciężko przeżywa stratę swojej pierwszej miłości. Na domiar złego zanim Theo zmarł miał nową miłość, Jacksona i to z nim spędził swoje ostatnie chwile.
Polubiłam Gryffina, razem z nim przeżywałam stratę Theo, razem z nim cierpiałam i razem z nim próbowałam dojść do siebie. Rozumiem jego nerwicę natręctw, bo sama mam ten sam problem, może nie w takim stopniu jak on, ale wiem co to znaczy rozmawiać z mamą i jednocześnie liczyć kwiatki na parapecie (jest ich 8) za każdym razem jest ich tyle samo, a ja wciąż je liczę, nie tyczy się tylko kwiatków, ale nie o tym chciałam pisać. 
W streszczeniu mamy napisane, że tylko Jackson rozumie Gryffina jednak ja nie rozumiałam jego postępowania, Wade dobrze go podsumował mówiąc mu, że jest egoistą. Właśnie jeśli chodzi o Wade mam niedosyt, czuje że autor nie poświęcił mu tyle czasu ile powinien. Wydaje mi się, ze była to jedyna nastoletnia postać podchodząca do ostatnich wydarzeń rozsądnie, czuje że autor go nie docenił, zdecydowanie jest to moja ulubiona postać. 

Czy polecam? 
Jak najbardziej, polecam osobom które lubią historię o stracie miłości i bólu opowiedziane w prawdziwy sposób. Bądź też po prostu mają ochotę sobie popłakać. 

Wydawca: Czwarta Strona 
Data wydania: 5 września 2018 
Tytuł oryginalny: History Is All You Left Me 
Liczba stron: 420
Moja ocena: 4/5

wtorek, 11 września 2018

"Chemia naszych serc" Krystal Sutherland


Henry Page nigdy nie był zakochany. Jako beznadziejny romantyk, wyobraża sobie to słynne kołatanie serca, miłość w stylu „nie mogę jeść, nie mogę spać” i ma nadzieję na właśnie taki obrót wydarzeń – mimo że jeszcze żadna z tych rzeczy mu się nie przytrafiła. Zamiast tego był szczęśliwy skupiając się na swoich ocenach, dostaniu się do college’u z Ligi Ivy i w końcu na zostaniu redaktorem szkolnej gazetki. Ale wtedy, do jego klasy weszła Grace Town i Henry już wiedział, że od tego momentu wszystko zacznie wyglądać inaczej.

Grace zdecydowanie nie jest typem wymarzonej dziewczyny Henry’ego – chodzi z laską, nosi męskie, za duże ciuchy i wygląda tak, jakby rzadko widywała się z prysznicem. Ale kiedy Grace i Henry zostają wybrani, aby razem pracować nad szkolną gazetką, chłopak z dnia na dzień czuje się coraz bardziej zauroczony. To oczywiste, że Grace coś się kiedyś przytrafiło, ale to sprawia, że dla Henry’ego jest jeszcze piękniejsza. Nie chce niczego więcej niż pomóc się jej poskładać na nowo


Cześć Wam, dzisiaj przychodzę z książką Chemia naszych serc Krystal Sutherland, po przeczytaniu Prawie ostatecznej listy najgorszych koszmarów ja po prostu musiałam poznać i tę historię. 

Skończyłam ją czytać wczoraj i w sumie sama nie wiem co mam o niej myśleć. Podobała mi się, owszem. Na plus jak dla mnie były dialogi między Henrym a jego rodzicami czy siostrą. Takie wyluzowane, ale tak na prawdę była to poważna rozmowa, ich rozmowy przyprawiały mnie o uśmiech.Czy relacje między Murray'em a Lolą, taka przyjaźń nie zdarza się na co dzień. 

Książka opowiada o tym czym jest miłość i toksyczne relacje. 
Kilka razy czytając miałam uczucie: "nie to nie wyjdzie", ale dobrze bo przecież w realnym życiu tak jest, popełniamy błędy żeby być mądrzejszym na przyszłość. 

Henry to główny bohater i jednocześnie nasz narrator książki. Zauroczył mnie swoją naiwnością, głupotą, poczuciem humoru i miłością do Harrego Pottera. 


Jeśli chodzi o Grace, rozumiem że cierpiała i cierpi do tej pory, ma okropne przeżycie za sobą, ale nawet to nie daje Ci powodu i usprawiedliwienia do krzywdzenia innych ludzi. 

Książka mi się podobała, z pewnością polecę ją nastolatkom jak i starszym czytelnikom którzy lubią młodzieżowe książki. 

Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie 
Data wydania: 26 października 2016
Seria: #GOYOUNG
Tytuł oryginalny: Our Chemical Hearts 
Liczba stron: 256
Moja ocena: 4/5 

poniedziałek, 3 września 2018

"Ostatni oddech" Robert Bryndza


Idealna randka, która zamienia się w koszmar.
Na śmietniku zostaje znalezione ciało dziewczyny. Choć detektyw Erika Foster zjawia się na miejscu jako jedna z pierwszych, to nie jej zostaje przydzielona sprawa morderstwa. 
Wciąż walcząc o miejsce w zespole śledczym, Foster i tak angażuje się w dochodzenie. Szybko odkrywa powiązania ze sprawą zabójstwa sprzed czterech miesięcy. Wtedy również ktoś porzucił zwłoki kobiety w podobnym miejscu. Dodatkowo obie ofiary miały identyczne rany.
Wszystko wskazuje na to, że chowający się za fałszywymi tożsamościami morderca śledzi i wabi swoje ofiary korzystając z Internetu. Erika musi więc znaleźć człowieka, który zdaje się mieć tysiące twarzy, a żadna z nich nie jest prawdziwa. 

Tymczasem zostaje porwana kolejna dziewczyna. Foster i jej zespół muszą ją znaleźć, zanim zabójca zrealizuje swój upiorny, sadystyczny plan.




Witam Was! 
Dziś przychodzę do Was z książką Ostatni oddech jednego z moich ulubionych autorów, Roberta Bryndzy. Wiecie jak się ucieszyłam gdy zobaczyłam wiadomość od wydawnictwa Mroczna Strona, Filia, że kolejna część o Erice Foster zostanie wydana w sierpniu, a nie w styczniu jak bywało dotychczas. Czekać na kolejną część rok to trochę słabo widząc, że za granicą mają kolejne 3 wydane i mogą się cieszyć dalszymi losami Eriki. 

Ja książki Bryndzy uwielbiam i nie będzie to chyba dla nikogo żadna nowość.
 Przeczytałam czwartą już część losów o Erice Foster i  podobała mi się jeszcze bardziej. Ta seria robi się lepsza z książki na książkę. 
Książka spodobała mi się jeszcze bardziej ze względu na to, że sprawca był znany tak jakby od początku. Spodobał mi się ten zabieg wprowadzony przez autora. 
Ostatni oddech zaczęłam czytać i przepadłam, połknęłam historię w ciągu dwóch dni. Erika jak zawsze jest zdeterminowana żeby znaleźć zabójce młodych kobiet, nie patrzy komu się narazi, byle by rozwiązać sprawę. 

Kocham książki Roberta, już nie mogę się doczekać kolejnych części w Polsce. 
Przeczytam je na pewno. 
Czy polecam? 
Oczywiście, że tak, polecam z całego serca wielbicielom kryminałów. 


Wydawca: Filia 
Data wydania: 22 sierpnia 2018 
Tytuł oryginalny: Last Breath
Seria: DCI Erika Foster
Liczba stron: 400
Moja ocena: 5/5


niedziela, 2 września 2018

Podsumowanie czytelnicze sierpnia 2018

Cześć Wam, nawet nie wiem kiedy sierpień minął i przyszedł czas na podsumowanie. 
Przeczytałam tylko 4 książki: 





  1. Furia, Michał Larek, 424 strony, 3/5 ⭐
  2. To o czym nie wiesz, Joann Chaney, 398 stron, 3/5 ⭐
  3. Toń, Marta Kisiel, 316 stron, 4/5 ⭐
  4. Forever My Girl, Heidi McLaughlin, 302 strony, 4/5 ⭐
Raczem 1440 stron, co daje 46 stron dziennie, trochę słabo, ale cóż poradzić. 
A jak u Was z czytaniem w sierpniu? 

piątek, 31 sierpnia 2018

"Forever My Girl" Heidi McLaughlin


I was never supposed to be a rock star. I had my life all planned out for me. Play football in college. Go to the NFL. Marry my high school sweetheart and live happily ever after. 



I broke both our hearts that day when I told her I was leaving. I was young. I made the right decision for me, but the wrong decision for us. I’ve poured my soul into my music, but I’ve never forgotten her. Her smell, her smile. 

And now I’m going back. 

After ten years. 

I hope I can explain that after all this time. 

I still want her to be my forever girl





Cześć Wam! 
Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną anglojęzyczną książką, którą przeczytałam w ramach akcji na fb. Tym razem padło na znany ostatnio tytuł, ale nie ze względu na książkę a na film o tym samym tytule, mówię tu o Forever My Girl  Heidi McLaughlin. Ja sama nie miałam pojęcia, że jest książka na której podstawie nakręcono film. Filmu w sumie widziałam początek jak siostra ze szwagrem zaczęli go oglądać, ja dałam sobie spokój twierdząc, że to kolejny film z happy endem. 

Jednak książkę przeczytałam i nie żałuje to świetna historia na oderwanie się od krwawych kryminałów. Taka ciepła historia, dająca nadzieje że prawdziwa miłość nigdy się nie kończy i nawet po latach można liczyć na szczęśliwe zakończenie. 
Bohaterowie ciekawi, nietuzinkowi na prawdę można za nimi zatęsknić po zakończeniu czytania. 
Książka napisana w sposób łatwy i przyjemny, bardzo szybko się czyta. 

Polecam na dłuższe jesienne czy zimowe wieczory dla osób, które szukają czegoś przyjemnego do poczytania. 

Uprzedzam, że jeśli ktoś zdecyduje się na przeczytanie książki, a wcześniej oglądał film to trochę się zaskoczy, bo jednak książka różni się od filmu i nie powiedziałabym, że trochę bo w książce Liam i Josie mają syna, a w filmie córkę 😏


Wydawca: Bandit
Data wydania: 26 grudnia 2012
Seria: The Beaumont Series
Liczba stron: 225
Moja ocena: 4/5


środa, 29 sierpnia 2018

"To o czym nie wiesz" Joann Chaney


Detektyw z Denver, Paul Hoskins, nie był ofiarą seryjnego mordercy, Jacky Seever’a. Hoskinsowi udało się rozwiązać jego sprawę, ale nie umie on pozbyć się wewnętrznych poranień. Przed sprawą Seever’a był innym człowiekiem. Lepszym człowiekiem. Seever wydarł jednak lepszą część jego jestestwa.


Sammie Peterson była asem reportażu, która zasłynęła dzięki historii o trzydziestu trzech ciałach znalezionych w zakamarkach domu Jacky Seever’a. Teraz bierze środki antydepresyjne i pracuje, sprzedając kosmetyki.

Seever został skazany i w więzieniu oczekuje na wykonanie wyroku. Minęło siedem lat i w mieście pojawia się nowy przybysz, naśladowca, którego zbrodnie przerażająco przypominają te popełnione przez Seever’a. Hoskins i Peterson ponownie zostają zaangażowani w śledztwo…




Cześć!
 Dzisiaj przychodzę do Was z książką wziętą na chybił trafił z biblioteki. Czy się opłaciło? 
Mogę powiedzieć, że tak! 

Najbardziej spodobało mi się, że książkę wyróżnia to, że zaczyna się tak jakby od końca, bo sprawca został złapany przed siedmioma laty a teraz zbrodnie zaczynają się powtarzać. 

Historie poznajemy z perspektywy trzech osób, Hoskins, Sammie i Gloria. Autorka bardzo szczegółowo opisuje jaki wpływ morderca miał na życie detektywa, który go złapał, jego żony i dziennikarki. 
Do Hoskinsa nie mogę się przyczepić, ale do Petersona już tak, on sam się zachowywał jakby był jakiś nawiedzony. Ten facet jest tak samo popaprany jak osoby które wsadza za kratki. Ja bym mu zrobiła jakieś badania psychiatryczne. 
Całkowicie nie rozumiem postępowania Glorii, chciała być dobrą żoną okej rozumiem, no  ale kurde już bez przesady. 
To jak te postacie na mnie działały jest tylko wynikiem tego  jak autorka dobrze ich opisała. 

Nie bardzo podobało mi się to, że o ile początek był inny od innych kryminałów tak koniec był przewidywalny. Książka trzymała w napięciu cały czas, pobudzała wyobraźnie. 

Czy polecam? 
Jak najbardziej, uważam że to całkiem udany debiut pisarski Joann Chaney. 

Tytuł oryginalny: What You Don't Know
Wydawca: Zysk i S-ka 
Data wydania: 17 lipca 2017 
Liczna stron: 398 
Moja ocena: 3/5 

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

"Toń" Marta Kisiel


„Toń”  to opowieść o tym, jak łatwo zniszczyć relacje międzyludzkie i jak trudno je odbudować, i najmocniejszych więziach, które rodzą się nie z podobieństw, lecz z różnic. Oraz o tym, że czasami trzeba odbyć podróż w czasie, aby się przekonać, kto przedkłada złoto i dzieła sztuki nad przyjaźń i lojalność.

Kiedy Dżusi Stern decyduje się oddać przysługę ciotce, jeszcze nie wie, że uruchomi lawinę wydarzeń, których nie da się już cofnąć. Trzpiotowata dziewczyna, jej poukładana siostra oraz kąśliwa ciotka nieoczekiwanie wplątują się w morderstwo — a to dopiero początek niebezpieczeństw, jakie na nie czyhają.

Przesiąknięta krwią i chciwością historia Wrocławia i Dolnego Śląska, rodzinne tajemnice i groza nie z tego świata. Bo dobra powieść zaczyna się od morderstwa, a później napięcie tylko rośnie. 



Cześć Wam ! 
Dzisiaj przychodzę do Was z książką Marty Kisiel Toń, jeśli mam być szczera to nie przeczytałam o czym jest ta książka i wzięłam ją w ciemno. Skończyłam czytać kilka kryminałów i stwierdziłam, że teraz przeczytam Toń, żeby przeczytać coś mniej mrocznego.
 Przeczytałam na goodreads o czym jest książka i takie:
 "Aha no to odpoczęłam od kryminałów". 
Ale nie żałuje! Jak mnie ta książka wciągnęła to szok, przeczytałam w dwa dni pomimo opieki nad dziećmi siostry, nie byłam wzorową nianią przez ten czas 😉
Nie miałam pojęcia, że będzie tam wplątane  fantasty, za czym ja specjalnie nie przepadam. Wychodzi na to, że fantasty zacznie mi się podobać. 

Najbardziej spodobał mi się początek historii dwóch sióstr, nabrałam apetytu na więcej. Uwielbiam jak Dżusi rozmawia z siostrą czy ze swoim Karolkiem, do dialogów się nie przyczepię, bo bardzo mi się podobały. 
Niesamowicie ciekawiła mnie tajemnicza ciotka sióstr, i nie mniej jak zapewne większość osób byłam zdziwiona, że to młoda kobieta, a nie jakaś staruszka chodząca o lasce. 

Czy polecam? 
Jak bardziej!  Polecam osobom, które lubią czytać fantasty. 
Była to moja pierwsza książka autorki z którą miałam do czynienia, ale nie omieszkam przeczytać też innych jeśli będę miała ku temu okazję. 
Dla mnie to takie 4/5, 4 bo domyśliłam się kto jest sprawcą napadów. 

Wydawca: Uroboros
Data wydania: 23 maja 2018
Liczba stron: 416
Moja ocena: 4/5

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

"Krótka historia sztuki" Susie Hodge


Krótka historia sztuki to nowe, całkowicie innowacyjne wprowadzenie do tematu sztuk pięknych. Skonstruowana w prosty sposób książka omawia ponad 100 najważniejszych dzieł sztuki od rysunków naskalnych w Lascaux po współczesne instalacje i łączy je z najważniejszymi kierunkami, tematami i technikami w malarstwie i rzeźbie.


Zwarta w treści i bogato ilustrowana, książka wyjaśnia jak, dlaczego i kiedy następowały zmiany w sztuce, kto te zmiany wprowadzał, na czym polegały, gdzie wszystko to się działo i jakie niosło konsekwencje. Autorka, unikając artystycznego żargonu, w sposób przystępny i zrozumiały opisuje dzieje sztuk plastycznych na przestrzeni wieków.


Cześć! 
Dzisiaj przychodzę do Was z książką od Susie Hodge Krótka historia sztuki. Kieszonkowy przewodnik po kierunkach, dziełach, tematach i technikach. 
Może ze sztuką nie mam nic wspólnego, ale chciałam sprawdzić czy mnie ta książka zaciekawi, czy może być przydatna dla kompletnego laika jeśli o sztukę chodzi. 

Zacznę od tego, że książka jest przepięknie wydana. 
Na początku mamy wstęp w którym zapoznajemy się z najważniejszymi pojęciami. Po tym mamy przed sobą przewodnik jak korzystać z książki, i to moim zdaniem jest strzał w dziesiątkę, bo nie każdy może wiedzieć co jest co i dlaczego znajduje się akurat w tym miejscu. Autorka dzieli książkę na cztery główne działy:
 Kierunki ( prehistoria, barok, rokoko itd.) 
Dzieła ( Wiosna, Mona Lisa itd. ) 
Tematy (zwierzęta, religia itd. ) 
Techniki ( ołówek, rycina, akwarele itd.). 
Podoba mi się, że jak na książkę o sztuce przystało na każdej stronie mamy zdjęcie danego nie dzieła, nie trzeba szukać go np w internecie żeby było wiadomo co akurat jest opisywane. 
Jak dla mnie książka jest świetna, jednak nie zatrzymam jej na własność gdyż siostrzenica powiedziała, że bardzo jej się przyda do nauki na maturę z polskiego. 

Wydawca: Alma-press
Data wydania: 2018 
Liczba stron: 224
Moja ocena: 5/5




piątek, 17 sierpnia 2018

"Furia" Michał Larek

WSZYSCY MAJĄ SWOJE WEWNĘTRZNE DEMONY, NIEKTÓRZY TRACĄ NAD NIMI KONTROLĘ.


Zimny poniedziałek, październik 1992 roku. W lesie zostają odnalezione zwłoki atrakcyjnie ubranej kobiety. Randka? Gwałt? Prostytucja?

Policjanci z Komendy Wojewódzkiej mają trudne zadanie. Zeznania świadków są mętne, ktoś widział odjeżdżającego niebieskiego żuka, ktoś słyszał, że po okolicy kręcił się jakiś obcy. Sprawą zajmuje się Harry, legenda poznańskiej policji. Komisarz ma słabość do alkoholu, pięknych kobiet i brudnych zagrywek podczas przesłuchań. Towarzyszy mu posterunkowa Katia Domagała, która właśnie zaczęła pracę w Wydziale Kryminalnym. Przypuszczenia prowadzą ich do mężczyzny skazanego w przeszłości za gwałt. Niestety, nie zdążą z nim porozmawiać…

Pojawiają się nowe ofiary – każdą z kobiet uwiódł ten sam, czarujący i przystojny mężczyzna o śniadej cerze. Policja zaczyna polowanie. Katia na własną rękę sprawdza teren, na którym działa zabójca. Tymczasem jej partner niespodziewanie znika…

FURIA to początek nowej serii kryminalnej. Bezlitosny świat, w którym z dnia na dzień umarł dawny porządek i nastało nowe prawo. Seryjni zabójcy, policyjne śledztwa, klimat minionych dekad i mocne opowieści inspirowane autentycznymi historiami…



Hej! 
Dzisiaj przychodzę do Was z książką Furia Michała Larka, nie miałam wcześniej do czynienia z twórczością autora, ale za poleceniem Anki ( Zlakarma ) postanowiłam zapoznać się z książkami Larka jeśli będę miała taką okazję. 
Okazja ta nadarzyła się gdy będąc w bibliotece natrafiłam na jedną z nich, nie zastanawiałam się zbyt długo. 

Powiem tak, jak dla mnie książka jest słaba i nie zachwyca, ale znajomi już mnie uprzedzili, że w przypadku pierwszej części tak właśnie jest.
Irytowało mnie to jak były podzielone rozdziały. Zdaje sobie sprawę, że niektórym może się podobać, że były takie krótkie, bo szybciej się czyta. Jednak mnie to najzwyczajniej w świecie wkurzało, jest opis sytuacji z daną osobą, nagle bach już jest mowa o czymś innym. 
Dialogi są słabe, czasem nie chciało mi się ich czytać. 
Historia fajna, nawet zaciekawiło mnie czy złapią krwawego playboya,czy też nie. 
Jednak sama nieudolność policjantów i ich kultura osobista pozostawiają wiele do życzenia. 
Wiem, że się czepiam, ale nic na to nie poradzę, że książka jest dla mnie słaba. Pociesza mnie to, iż jest to pierwsza część z serii Dekada i mam ogromną nadzieje, że jak przeczytam Na tropie to bardziej mi się spodoba. 

Wydawca: Czwarta Strona 
Data wydania: 2 sierpnia 2017 
Seria: Dekada
Liczba stron: 424
Moja ocena: 3/5 

środa, 1 sierpnia 2018

Podsumowanie czytelnicze czerwca/lipca 2018

Cześć Wam! 
Czerwiec i lipiec jakoś tak szybko mi zleciały, że o mało co, a wcale bym nie zrobiła podsumowania. 

W czerwcu przeczytałam tylko 4 książki. 




  1. Krucyfiks, Chris Carter, 424 stron, 4/5 ⭐
  2. Egzekutor, Chris Carter, 424 stron, 5/5 ⭐
  3. Nocny prześladowca, 376 stron, 5/5 ⭐
  4. They Both Die at the End, Adam Silvera, 368 stron, 3/5 ⭐

Razem 1592 strony, co daje 53 strony dziennie. Jak na mnie jest to słabiutki wynik, chociaż nie mogę być dla siebie zbyt surowa ponieważ w czerwcu ukończyłam czytelnicze wyzwanie polegające na przeczytaniu 52 książek w 2018 roku. Skończyłam pół roku przed czasem, także sami rozumiecie 😊
 Dwa lata temu 52 książki skończyłam czytać w sierpniu, więc nie jest tak źle. 

W lipcu przeczytałam 7 książek. 


  1. Rzeźbiarz śmierci, Chris Carter, 424 stron, 5/5⭐
  2. Jeden za drugim, Chris Carter, 440 stron, 5/5⭐
  3. More Happy Than Not, Adam Silvera, 295 stron, 3/5⭐
  4. Dobra matka, Małgorzata Rogala, 351 stron, 4/5 ⭐
  5. Love & Gelato, Jenna Evans Welch, 389 stron, 4/5⭐
  6. Zerwa, Remigiusz Mróz, 500 stron, 3/5⭐
Razem 2 399 stron, co daje 77 stron dziennie. Jest lepiej, ale mogłoby być jeszcze lepiej. 
Jestem ciekawa jak Wasze czytelnicze wyniki? 
Pochwalcie się w komentarzach 😃

wtorek, 31 lipca 2018

"Zerwa" Remigiusz Mróz



Zbocza gór znów spłynęły krwią. W środku sezonu turystycznego na Rysach odnalezione zostają zwłoki starszego mężczyzny, a sposób działania sprawcy prowadzi wyłącznie do jednego wniosku: wrócił ten, którego wszyscy się obawiali.
Oprócz monety w ustach, na nagim torsie ofiary znajduje się wycięty w skórze, krwawy napis: „Revertar ad Ierusalem in misericordiis”. Sytuacje komplikuje fakt, że ofiarę umieszczono na samym środku słupka granicznego, przez co śledztwo zamierzają prowadzić zarówno Polacy, jak i Słowacy.

W mieście i na szlakach wybucha panika, tymczasem Wiktor Forst budzi się w zakopiańskim szpitalu. Nie pamięta, co działo się z nim, od kiedy opuścił Polskę, by sprawdzić, co znajduje się w pewnej skrytce pocztowej…




Cześć Wam! 
Dzisiaj przychodzę z książką Zerwa Remigiusza Mroza. Ja wiem, że mam na pieńku z tym autorem, ale będąc w bibliotece książka rzuciła mi się w oczy, a że wiem iż jest to ostatnia część to stwierdziłam, co mi szkodzi przeczytać jak znam poprzednie. 
Zaczęłam czytać początek i wiecie co, ja za bardzo nie pamiętam co się działo w poprzedniej części, coś tam kojarzę, ale nie wszystko. 
To już mówi samo za siebie, jak wielką uwagę przywiązuje do dzieł autora...
Oczywiście wciągnęło mnie bardzo, bo wiecie jak Mróz pisze. 
Jak zwykle komisarz Forst jak Robocop wychodzi z każdej opresji cało, bo bohaterowie autora już tak mają, to skrzyżowanie robotów z ludźmi. 
Raził mnie wulgarny język, kurde niby ludzie na poziomie, no ale jednak wychodzi, że nie... 
Moim zdaniem równie dobrze mogło skończyć się na trzech książkach, mam nadzieje, że komisarz w nie pojawi się w innych książkach Mroza, bo byłoby to już swoiste przegięcie, nie uważacie?
 Po takim zakończeniu, coś czuję że losy o komisarzu mogą się jeszcze pojawić. 
A wtedy mam szczerą nadzieje, że nie dam się nabrać na BOOM wokół książki i jej nie przeczytam. 

Wydawca: Filia
Data wydania: 9 maja 2018
Seria: Komisarz Forst
Liczba stron: 600
Moja ocena: 3/5

"Zostawiłeś mi tylko przeszłość" Adam Silvera

Griffin cierpi na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Uwielbia Harry’ego Pottera i liczby parzyste. Theo jest fanem Gwiezdnych wojen i w...